poniedziałek, 27 sierpnia 2012

If You love me, let me know.

Obudziłam się.
Wtulałam się w poduszkę.
Wygodną, ale nie moją... Swoją drogą, to była bardzo wygodna ! Leżałam sama na wielkim łóżku, przykryta cienką kołderką... Bardzo miękką ! Podniosłam zaspana głowę i rozejrzałam się po pokoju. Dwie ciemno-niebieskie ściany i dwie jasno-niebieskie, biały sufit. Bardzo przestronny, szafa z ogromnym lustrem, kilka ubrań na podłodze, duże łóżko na którym spałam, białe poduszki, niebieska kołdra, kilka półek powieszonych na ścianie, kilka książek, drewniana podłoga i miluśki biały puchaty dywan, w który o razu włożyłam nogi przebierając palcami.
- Pewnie Zayna. - stwierdziłam do siebie. Powiedział mi na basenie, że jego ulubionym kolorem jest niebieski. Od razu złapałam mojego iPhone' a, bo podejrzanie równo leżał. Jakby ktoś go zostawił tak, abym od razu go zobaczyła. Było włączone na Twittera i w profil Malika. Najnowszy wpis sprzed dwóch godzin :
' Jak Aniołek, prawda? Ale to zło wcielone. aha :) x ' i pod tym moje zdjęcie jak tulę się do rąbka kołdry. Spojrzałam na godzinę. 11:43. Podeszłam do szafy i ją rozsunęłam.
- I kto tu ma dużo ubrań. - weszłam do głębokiej garderoby. Wzięłam pierwsze lepsze dresy Zayna i zwykłą białą bluzkę. Przebrałam się pospiesznie pakując moje czarne szorty do torebki, a wczorajszą koszulkę wrzucając do kosza na pranie, który stał w kącie pokoju. Wyszłam na schody mocno ziewając i opierając się o ścianę. Jakimś cudem zwlekłam się na dół i od razu skierowałam się do kuchni. Na stole przyklejona była karteczka z napisem :

Poszliśmy do sklepu po coś do jedzenia.
Za chwilę będziemy.
                                                      Harry :)

- Ale ja jestem głodna... - i w tym momencie zaburczało mi w brzuchu. Cicho westchnęłam i położyłam się pod kocem na kanapie.

* lé perspektywa Zayna *

Weszliśmy do domu spodziewając się głodnej Nike. Za to znaleźliśmy ją skuloną śpiącą pod cienkim kocem na kanapie.
- Obudzimy ją? - zapytał Harry.
- Nie bądźmy potworami. - odpowiedział mu śmiechem Liam.
- Mówcie co chcecie. I tak to zrobię. - zaśmiał się Styles i pobiegł po miskę do kuchni. Słyszeliśmy tylko szum wody. Po chwili do salonu wtargnął Chłopak niosąc ostrożnie naczynie. Stanął nad Nike i...
- Jezus Maria ! - spadła z kanapy z głośnym jękiem i podnosząc się uderzyła małym palcem w nóżkę od stolika - Ałś. - szepnęła ostrożnie siadając na kanapie. 
Nagle rozejrzała się po wszystkich.
- Który. Z. Was. To. Zrobił. - wycedziła przez zęby. Lou pokazał na Harry' ego, Harry na mnie, ja na Nialla, a Blondyn na Liama.
- Z wami jak z dziećmi. - westchnęła przeciągle wstając i kierując się do kuchni. Podeszła do toreb z zakupami jak gdyby nigdy nic.
- A czemu po prostu nie pójdziesz do siebie? - zapytał Lou.
- A z jakiego powodu tak nagle zaczęło Cię to interesować? - odwróciła się do niego z udawanym zdziwieniem. Nie odezwał się tylko poszedł do salonu i po chwili można było usłyszeć odgłosy jakiegoś programu telewizyjnego. 
- Pamiętacie, że za dwie godziny idziemy pozwiedzać Londyn i przy okazji sprawić, by Vic dostała orgazmu na miejscu? - zwróciła się do mnie i Nialla.
- Pamiętamy. - odpowiedzieliśmy zgodnie z Blondynem.
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał Harry podchodząc do toreb z zakupami i wygrzebując dla Nike banany, jabłka, brzoskwinie, mango i cytrynę.
- Nie wiesz o tym, że obiecałam jakiejś waszej wielkiej fance, że dziś was spotka... I po co Ci te owoce? - zapytała go ze zdziwieniem. 
- Widzę, że chyba jesteś głodna, a nie możesz nic wybrać... Więc pomyślałem, że zrobię Ci sałatkę owocową. - wzruszył ramionami i zaczął kroić obranego już banana. Ona tylko co jakiś czas podbierała jakiś kawałek owocu.
- Zaraz kończę. - powiedział widząc jej zniecierpliwioną minę.
- Jak mi posmakuje, to Ci wybaczę zaśmiała się.- usłyszałem skrawek ich rozmowy zanim wyszedłem z pomieszczenia. Jak wszyscy zresztą. 

* lé perspektywa Nike * 
- To jest zaje... - nie dokończyłam, bo Harry zatkał mi usta dłonią.
- Powinniśmy zacząć szlifować Twój język. - zaśmiał się zabierając rękę i wycierając ją w spodnie, bo go polizałam. Powoli przeżuwałam swoje ' popołudniowe śniadanie '.
- Ja zaraz muszę lecieć. Ubrać się i takie tam. - powiedziałam siadając na wolnym miejscu między Zaynem, a Louisem. Przełknęłam ostatnie kawałki owoców z miseczki i pobiegłam ją umyć. 
- Będę wychodzić. - oznajmiłam opierając się głową o futrynę i krzyżując ręce na piersiach. Nie zwrócili na mnie uwagi - tak bardzo wciągnął ich program kulinarny. Pobiegłam na górę, po torbę i chwilę potem zamykałam drzwi od domu Chłopców. Przeszłam przez mało ruchliwą ulicę i wtargnęłam do domu.
- Gdzieś Ty była?! Jesteś cała? Nic Ci się nie stało? - wypytywała Casie oglądając mnie dookoła.
- Byłam przez cały wczorajszy dzień i noc u Chłopaków, tak, jestem cała i nie, nic mi się nie stało. - uśmiechnęłam się do niej - Tak a propos. Idziecie z nami dziś pochodzić po Londynie? Może małe zakupy? - zachęciłam.
- Jasne ! - od razu wszystkie przytaknęły.
- To jazda na górę. Ubierać się i wpół do czternastej mam was tu widzieć. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę do swojego pokoju. Podbiegłam do szafy rzucając po drodze moją torbę na łóżko. Zaczęłam szukać odpowiednich ubrań. 

Zeszłam na dół równo 13:30. Dziewczyny zaczęły kolejno schodzić na dół. Pierwsza była Cas, zaraz po niej zeszła Damaris, Lay i Ernie.
- Me gusta. Kolorowe rurki. - zaśmiałam się, a one ze mną. Wybiegłam chowając pieniądze do kieszeni rurek. 
- Puk puk! - wydarłam się otwierając drzwi.
- Kto tam?! - odkrzyknął Harruś z góry.
- To ja! - odparłam kierując się do kuchni - Chodźcie, bo zaraz się spóźnimy! Obiecałam Vic ! 
Zeszli chwilę po moim krzyku i zastali mnie pijącą sok pomarańczowy. Zakrztusiłam się nim na widok Harry' ego. Cas do mnie podbiegła i zaczęła klepać w plecy.
- Yhym. - odchrząknęłam kryjąc rumieniec - Fajna koszula. - wskazałam palcem na koszulę w kratę, którą miał na sobie Loczek.
- Dzięki. - odpowiedział rozpinając jeszcze jeden guzik. Zaczęliśmy się dosłownie ' wylewać ' z domu i ' wlewać ' do czarnego Vana.
- Dobra, zdążyłam zaplanować resztę dnia jak wychodziliśmy. - oznajmiła Casie.
- Jak Ty to robisz? - zapytała z podziwem Damaris siadając na kolanach u Lou.
- Nie wiem, tak mam. - wzruszyła ramionami czerwono-włosa - No więc. Najpierw jedziemy do tej fanki, o której wspominała Nike, potem po spotkaniu idziemy na London Eye. Zaraz po tej rozrywce, tak około może 16 idziemy na Trafalgar Square. Potem na małe zakupy do centrum i możemy wracać do domu. - wytłumaczyła.
Usłyszeliśmy stłumione ' Zanotowałem! ' od kierowcy i się zaśmialiśmy.
Równo o 14 dotarliśmy pod wielki Diabelski Młyn. Nie było żadnych korków. Wyszliśmy niczym szlachta, dostojne kroki, okulary na nosach. 
- Cześć. - przywitałam się z jakąś niską dziewczyną - Ty jesteś Victoria? - zapytałam. Nie odpowiedziała, tylko gapiła się na Chłopaków - Tak sądziłam. - uśmiechnęłam się. Jeszcze chwilkę tak stała w ciszy.
- O Mój Boże, o Mój Boże, O Mój Boże. To One Direction... Poznałam One Direction. Poznałam Nike Caramell. - szeptała do siebie. Niall do niej podszedł i ją przytulił. Uśmiechnęła się i oddała uścisk. Reszta Chłopaków rzuciła się na nią i zrobili wielkiego ' Miśka na powitanie '. 
- Chodźmy. - powiedziałam i wskazałam palcem na London Eye. Przytaknęli, więc tam się skierowaliśmy. Już mieliśmy wchodzić wszyscy razem, kiedy Zayn podbiegł do mnie.
- Musimy coś z Zaynem obgadać, pozwolicie? - zapytałam patrząc na resztę za mną. Uśmiechnęli się wymownie. Weszliśmy z Zaynem do jednej kapsuły i usiedliśmy na przeciwko siebie.
- Podobasz mi się Nike. - oznajmił Mulat.
- Miło mi to wiedzieć. - odwróciłam zawstydzona wzrok.
- Co powiesz na mały wyjazd po tym jak Twoja rodzinka kupi już dom? - spytał z nadzieją.
- Czemu nie. - odparłam nadal na niego nie patrząc.
- Nike. Spójrz na mnie. - musiałam odwrócić wzrok. nie jestem tchórzem.
- If You love me, let me know. - oznajmiłam.
- I love You. - odpowiedział podchodząc do mnie i kucając - I love You Nike. Will You believe me? - zapytał.
- Tak Zayn, wierzę Ci. - uśmiechnęłam się. 
Nieśmiało dotknął swoimi wargami moje usta. Zaśmiałam się cicho pod nosem i oddałam pocałunek bardziej namiętnie. Lekko muskaliśmy swoje usta uśmiechając się pomiędzy kolejnymi pocałunkami. Rozwarłam lekko usta, dając mu pozwolenie na głębsze pocałunki. Nasze języki dosłownie prowadziły wojnę, jednocześnie tańcząc ze sobą. Zupełnie jakby znalazły swoją drugą połówkę. W pewnym momencie w mojej kieszeni zawibrował telefon. Na wyświetlaczu pokazał się kontakt ' Harruś :3 '. Westchnęłam i odebrałam.
- Wiedziałeś, prawda? - zapytałam go z wyrzutem.
- Wiedziałem. - przytaknął i usłyszałam jak przybija z kimś piątkę.
- Lubisz przerywać takie momenty. - stwierdziłam.
- Uwielbiam. - zaśmiał się.
- Policzymy się na dole. - warknęłam i się rozłączyłam. Znów cmoknęłam Chłopaka klęczącego przede mną i zrobiłam mu zdjęcie z zaskoczenia.
- Muahahah. - zaśmiałam się - To za rano. 
- Ale czy to nie prawda? - wyszczerzył zęby.
- Pffff. - ' pyfnęłam ' mu w twarz.
Wstawiłam wpis na TT.
' @zaynmalik na co czekasz? Ahahah Xx '.
I pierwsza interakcja od Harry; ego :
' Na odpowiedni moment, aby Cię zgwałcić. xx'
Szybko odpisałam.
' Pojebie. Nie wiem czy dożyjesz tego wieczoru. Całuski ~ Nike Xx '
Zrobiłam szybko kilka zdjęć panoramy Londynu, kiedy byliśmy na samej górze i kapsuła powoli zaczęła się zniżać.
I właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę jak wysoko się znajdujemy. Zadrżałam.
- Coś się stało? - Zayn usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem.
- Strasznie tu wysoko. - zamknęłam oczy i wtuliłam się w Mulata.
- Nie bój się. Jakby co, to zginiemy razem. - potarł moje ramię.
- Dzięki za słowa otuchy. - odpowiedziałam sarkastycznie nie otwierając oczu.
- Nie ma za co. - usłyszałam w odpowiedzi.
- Jesteś porąbany. - westchnęłam.
- Oh. Widzę, że Harry zaczął szlifować Twój język.  - zaśmiał się wesoło. Dołączyłam się do niego i po kilku minutach byliśmy na dole z Vic, która doszła pewnie już z kilka razy.

***********************************************************************************

Mwah, Mwah Xx
Rozdział na szybko. 
Hope You Like It and Goodnight .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz