czwartek, 16 sierpnia 2012

You Know Me?

Kiedy byliśmy z Niallem na naszej ulicy zobaczyliśmy pozostałą ósemkę w basenie. Wszyscy kąpali się w ubraniach... Nie powiem, dziwni są. Podeszliśmy do zbiornika i stanęliśmy chrupiąc chipsy, które kupiliśmy w drodze powrotnej. Oczywiście każdy sobie, bo nie lubię się dzielić jedzeniem. Przygłupy i idiotki jednocześnie nurkowali.
- Fajnie, że nas nie słyszą. - powiedziałam do Nialla przeżuwając garść chipsów i trzymając jednego w ręce. Przytaknął wkładając chipsy jeden po drugim.
- Ciekawe kiedy się zorientują, że tu jesteśmy. - dodałam pożerając kolejne kartoflane płatki.
- Ne em. - odpowiedział pochłaniając coraz więcej jedzenia. Nagle z wody wyskoczył pasiasty i podszedł do nas chytrze się uśmiechając.
- Uuuuu... Kroi się nam jakiś romansik. - tyknął Nialla w klatkę piersiową, zostawiając małą mokrą kropkę.
- Daj spokój. To wcale.. - rozpoczął zakłopotany blondyn.
- Nie musisz mi się tłumaczyć. - odpowiedział przesłodzonym głosikiem pasiasty.
- Sam, lub z moją pomocą trafisz do tego basenu, wybieraj. - powiedziałam wskazując na wodę. Zaczął wymachiwać rękami i rzucił się do basenu.
- Prawidłowo. - skomentowałam i usiadłam na zielonym leżaku.
- Ej złaź z moich kolan ! - krzyknęłam na Horana, kiedy usiadł mi na kolanach. Nie posłuchał... Więc nie miałam wyboru. Pchnęłam go z całej siły, a on z pluskiem wpadł do wody, a ja wybuchłam śmiechem.
- To wcale nie jest zabawne. - wynurzył się nabierając powietrza.
- Nawet nie wiesz jak. - zachichotałam i wzięłam Flossy na kolana.
- A skąd Ty masz tego psa? - zapytała niespodziewanie Casie.
- Pozwoliłaś. -podniosłam ręce w obronnym geście.
- Ty... - zmrużyła oczy. Wzruszyłam ramionami i wróciłam do rozczulania się nad szczeniaczkiem.
- Jestem Liam, pewnie mnie jeszcze nie znasz, dziś mamy jeszcze jeden wywiad. - oznajmił ten w kratkę wychodząc z basenu i mocząc leżak Cas.
- A czemu mnie o tym informujesz? - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Bo pomyślałem, że jak już jesteście z Niallem... - rozpoczął.
- Shh ! Nawet tego nie mów. Nie nie jesteśmy. - spojrzałam na niego urażona.
- Ale te zdjęcia na Twitterze... - próbował skończyć.
- Stwierdzasz związek na podstawie zdjęć? Gratuluję inteligencji. - puściłam mu oczko i wróciłam do obserwowania blondynka.
- Jak już wspomniałem o wywiadzie... To może byście wpadły, żeby nas pooglądać? - zaproponował.
-  Ja jestem za. - zachichotałam - Ale radzę Ci to obgadać z Casie. - powiedziałam poważnie wstając z leżaka.
- Dobra, dzięki. - uśmiechnął się miło i wskoczył do basenu.
- A gdzież to moja jakże wspaniała przyjaciółka się wybiera? - zapytał Niall roześmiany.
- Zgłodniałam. - wzruszyłam ramionami i skrzywiłam się.
- O ! Idę z Tobą. - wziął mnie za rękę i ciągnął w stronę domu.
- Chyba ja z Tobą. - poprawiłam go, wyrwałam rękę z uścisku i pobiegłam do drzwi.
Otworzyłam je na oścież i od razu skierowałam się do kuchni.
- To co jemy? - spytał rozochocony chłopak.
- Ja sobie zrobię shake' a bananowego z kakao i kolorową posypką, do tego lody śmietankowe z bananem i czekoladą. - tłumaczyłam wyciągając wszystkie składniki.
- Wooow... Podzielisz się? - dało się usłyszeć nutkę nadziei.
- Ja się nie dzielę jedzeniem. - oznajmiłam chłodno - Ale mogę pomóc Ci zrobić drugą porcję. - wyszczerzyłam kły w tak zwanym uśmiechu. Wyjęłam z półki mikser i wrzuciłam tam banana pokrojonego w plasterki.
- Ej, a tego się nie zamyka? - zapytał.
- Nie wiem... Zamykać, czy nie? - odpowiedziałam pytaniem.
- A jest tam przykrywka? - zrobił to samo.
- Jest takie plastikowe coś... Białe... - zaczęłam gestykulować rękami.
- To chyba to. - przytaknął Niall.
- Ufam Ci. - zaśmiałam się i odetchnęłam nerwowo. Udało się ! Pomyślnie udało mi się wykonać desery.
- I jak? - zapytałam się, po czym ubrudziłam Nialla w policzek sosem czekoladowym.
- Ej Ty ! - oburzył się - Nie powiem... Smaczne. - podsumował.
- Tylko smaczne? - oburzyłam się i wylałam swojego shake' a na koszulkę chłopaka. Był mi na tyle wdzięczny, że wylał mi swojego na głowę.
- Osz Ty ! - krzyknęłam i wcisnęłam mu deser lodowy w twarz, na co on mi wcisnął w koszulkę.
- Jezu ! Zmarnowaliśmy tyle dobrego jedzenia ! -krzyknęliśmy nagle równocześnie, po czym się zaśmialiśmy.
- Będziemy musieli posprzątać to z podłogi... Chodźmy po mopy ! - oznajmiłam radośnie klaszcząc w ręce.
- Jeżeli lubisz mopy, to może idź do Hazzy. - zaśmiał się.
- Kto to Hazza? - wymówiłam z dziwnym wyrazem twarzy - Nieważne. - zbyłam to ręką i podeszłam do komórki na miotły, mopy i detergenty. Wyciągnęłam dwa stojące najbliżej i jeden podałam chłopakowi.
- Broń się ! - szturchnęłam go w bok tą kudłatą częścią - Nie martw się, są czyste. - zaśmiałam się widząc jego minę - Są nowe.
I zaczęła się wojna na mopy. Wymienialiśmy co chwilę ciosy, robiąc przy tym mnóstwo zabawnych min i śmiejąc się z siebie. W pewnej chwili poślizgnęłam się na resztce shake' a i wylądowałam płasko na podłodze. Niall usiadł na mnie okrakiem i powiedział tryumfalnie :
- Wygrałem.
- A co tu się dzieje?! - krzyknęła nagle Ernie wchodząc do salonu, a za nią cała mokra reszta.
- To... To znaczy... No wiesz... - znowu się powtórzyła sytuacja. Wymówiliśmy to jednocześnie.
- Szykuj się na wywiad. - zaśmiała się radośnie fioletowo-włosa.
- Zejdź ze mnie Niall. Później dokończymy.- wyszeptałam mu do ucha, na co on się zerwał i poszedł do reszty przygłupów.
- Zaraz wrócimy. - zadecydowała za nas Casie.
- Zaraaaz. - skwitowałam - Włączcie sobie telewizję, bo troszkę poczekacie. - ostrzegłam i poszłam razem z dziewczynami na górę.
* lé pół godziny później *
Po tych nieszczęsnych trzydziestu minutach jaLaylaDamarisCasErnie zeszłyśmy, a raczej zbiegłyśmy po schodach.
- Możemy iść. - zawołała Damaris.
- Fajny naszyjnik. - powiedział Liam do Casie.
- Dzięki. - uśmiechnęła się nieśmiało i ruszyliśmy do drzwi. Przed domem stał wielki czarny Van.
- Pojedziemy naszym Vanem. - oznajmił ten w czarnych włosach. Wsiedliśmy do niego po cichu i od razu zaczęliśmy żartować z różnych rzeczy. Byliśmy już prawie pod studiem, kiedy zadałam pytanie w kierunku chłopaków :
- Ej, a który z was jest który? Bo jeszcze nie wszystkich rozróżniam. - zrobiłam zakłopotaną minę.
- No to mnie i Nialla już znasz. - powiedział Liam - To jest Zayn, Louis i Harry. - pokazywał po kolei na chłopaków, których jako tako kojarzyłam z widzenia.
- Jesteśmy. - oznajmił kierowca. Wysiedliśmy z vana... Piekło ! Mnóstwo piszczących dziewczyn. Przyklejały na chłopaków i ich ochroniarzy karteczki samoprzylepne i... podpaski. Bleeeh. Jak tak można?
- Hej ! Ja Cię znam ! - krzyknęła jakaś dziewczyna, która była popychana przez resztę fanek.
- You Know Me? - zadałam pytanie. 
- Tak ! Uwielbiam Twoje covery na YouTube ! - wytłumaczyła, a świta za mną zrobiła dziwne miny - Dasz mi autograf? - zapytała z nadzieją. Niall podał mi z uśmiechem długopis. 
- To? - spytałam niepewnie.
- Na ręce i mam tu płytę z Twoimi nagranymi coverami. - brzmiała jak 5-letnia dziewczynka, która zachwyca się nową lalką kupioną przez mamę. Podpisałam to co chciała, zrobiłam sobie z nią zdjęcie i weszłam za nimi do studia.
- Czemu my nic nie wiemy o tym, że śpiewasz dla ludzi? - zapytała Casie.
- No, bo wiesz... Myślałam, że... No... Że mnie wyśmiejecie. - jąkałam się.
- Nie no coś Ty ! - zawołała nasza Kotoliczka* i mnie przytuliła - Tylko obiecaj, że jak wrócimy do domu to nam je pokażesz. - dodała nadal mnie strasznie mocno ściskając.
- Hahahahahahahahahahahahahaha. Aż mi płuca wyschły. - odpowiedziałam ironicznie. 
- To sami Cię znajdziemy. - zaśmiała się.
- Dobra dziewczyny, bo się na wywiad spóźnimy. - powiedział niespokojnie Zayn.
- Już idziem. - odpowiedziała za nas Ern i skierowaliśmy się do sali nagrań. Chłopcy w środku, a my po drugiej stronie szybki.


***********************************************************************************

Imaginy tworzone przez Natalię będą pisane pochyłym pismem + te obrazki.
Serdecznie dziękuję tej dziewczynie ! <3
Kotoliczka - Layla uwielbia koty i dlatego założyła tę bluzę. Stąd KOTOLICZKA.
Zostaw komentarz !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz