poniedziałek, 27 sierpnia 2012

If You love me, let me know.

Obudziłam się.
Wtulałam się w poduszkę.
Wygodną, ale nie moją... Swoją drogą, to była bardzo wygodna ! Leżałam sama na wielkim łóżku, przykryta cienką kołderką... Bardzo miękką ! Podniosłam zaspana głowę i rozejrzałam się po pokoju. Dwie ciemno-niebieskie ściany i dwie jasno-niebieskie, biały sufit. Bardzo przestronny, szafa z ogromnym lustrem, kilka ubrań na podłodze, duże łóżko na którym spałam, białe poduszki, niebieska kołdra, kilka półek powieszonych na ścianie, kilka książek, drewniana podłoga i miluśki biały puchaty dywan, w który o razu włożyłam nogi przebierając palcami.
- Pewnie Zayna. - stwierdziłam do siebie. Powiedział mi na basenie, że jego ulubionym kolorem jest niebieski. Od razu złapałam mojego iPhone' a, bo podejrzanie równo leżał. Jakby ktoś go zostawił tak, abym od razu go zobaczyła. Było włączone na Twittera i w profil Malika. Najnowszy wpis sprzed dwóch godzin :
' Jak Aniołek, prawda? Ale to zło wcielone. aha :) x ' i pod tym moje zdjęcie jak tulę się do rąbka kołdry. Spojrzałam na godzinę. 11:43. Podeszłam do szafy i ją rozsunęłam.
- I kto tu ma dużo ubrań. - weszłam do głębokiej garderoby. Wzięłam pierwsze lepsze dresy Zayna i zwykłą białą bluzkę. Przebrałam się pospiesznie pakując moje czarne szorty do torebki, a wczorajszą koszulkę wrzucając do kosza na pranie, który stał w kącie pokoju. Wyszłam na schody mocno ziewając i opierając się o ścianę. Jakimś cudem zwlekłam się na dół i od razu skierowałam się do kuchni. Na stole przyklejona była karteczka z napisem :

Poszliśmy do sklepu po coś do jedzenia.
Za chwilę będziemy.
                                                      Harry :)

- Ale ja jestem głodna... - i w tym momencie zaburczało mi w brzuchu. Cicho westchnęłam i położyłam się pod kocem na kanapie.

* lé perspektywa Zayna *

Weszliśmy do domu spodziewając się głodnej Nike. Za to znaleźliśmy ją skuloną śpiącą pod cienkim kocem na kanapie.
- Obudzimy ją? - zapytał Harry.
- Nie bądźmy potworami. - odpowiedział mu śmiechem Liam.
- Mówcie co chcecie. I tak to zrobię. - zaśmiał się Styles i pobiegł po miskę do kuchni. Słyszeliśmy tylko szum wody. Po chwili do salonu wtargnął Chłopak niosąc ostrożnie naczynie. Stanął nad Nike i...
- Jezus Maria ! - spadła z kanapy z głośnym jękiem i podnosząc się uderzyła małym palcem w nóżkę od stolika - Ałś. - szepnęła ostrożnie siadając na kanapie. 
Nagle rozejrzała się po wszystkich.
- Który. Z. Was. To. Zrobił. - wycedziła przez zęby. Lou pokazał na Harry' ego, Harry na mnie, ja na Nialla, a Blondyn na Liama.
- Z wami jak z dziećmi. - westchnęła przeciągle wstając i kierując się do kuchni. Podeszła do toreb z zakupami jak gdyby nigdy nic.
- A czemu po prostu nie pójdziesz do siebie? - zapytał Lou.
- A z jakiego powodu tak nagle zaczęło Cię to interesować? - odwróciła się do niego z udawanym zdziwieniem. Nie odezwał się tylko poszedł do salonu i po chwili można było usłyszeć odgłosy jakiegoś programu telewizyjnego. 
- Pamiętacie, że za dwie godziny idziemy pozwiedzać Londyn i przy okazji sprawić, by Vic dostała orgazmu na miejscu? - zwróciła się do mnie i Nialla.
- Pamiętamy. - odpowiedzieliśmy zgodnie z Blondynem.
- Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał Harry podchodząc do toreb z zakupami i wygrzebując dla Nike banany, jabłka, brzoskwinie, mango i cytrynę.
- Nie wiesz o tym, że obiecałam jakiejś waszej wielkiej fance, że dziś was spotka... I po co Ci te owoce? - zapytała go ze zdziwieniem. 
- Widzę, że chyba jesteś głodna, a nie możesz nic wybrać... Więc pomyślałem, że zrobię Ci sałatkę owocową. - wzruszył ramionami i zaczął kroić obranego już banana. Ona tylko co jakiś czas podbierała jakiś kawałek owocu.
- Zaraz kończę. - powiedział widząc jej zniecierpliwioną minę.
- Jak mi posmakuje, to Ci wybaczę zaśmiała się.- usłyszałem skrawek ich rozmowy zanim wyszedłem z pomieszczenia. Jak wszyscy zresztą. 

* lé perspektywa Nike * 
- To jest zaje... - nie dokończyłam, bo Harry zatkał mi usta dłonią.
- Powinniśmy zacząć szlifować Twój język. - zaśmiał się zabierając rękę i wycierając ją w spodnie, bo go polizałam. Powoli przeżuwałam swoje ' popołudniowe śniadanie '.
- Ja zaraz muszę lecieć. Ubrać się i takie tam. - powiedziałam siadając na wolnym miejscu między Zaynem, a Louisem. Przełknęłam ostatnie kawałki owoców z miseczki i pobiegłam ją umyć. 
- Będę wychodzić. - oznajmiłam opierając się głową o futrynę i krzyżując ręce na piersiach. Nie zwrócili na mnie uwagi - tak bardzo wciągnął ich program kulinarny. Pobiegłam na górę, po torbę i chwilę potem zamykałam drzwi od domu Chłopców. Przeszłam przez mało ruchliwą ulicę i wtargnęłam do domu.
- Gdzieś Ty była?! Jesteś cała? Nic Ci się nie stało? - wypytywała Casie oglądając mnie dookoła.
- Byłam przez cały wczorajszy dzień i noc u Chłopaków, tak, jestem cała i nie, nic mi się nie stało. - uśmiechnęłam się do niej - Tak a propos. Idziecie z nami dziś pochodzić po Londynie? Może małe zakupy? - zachęciłam.
- Jasne ! - od razu wszystkie przytaknęły.
- To jazda na górę. Ubierać się i wpół do czternastej mam was tu widzieć. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę do swojego pokoju. Podbiegłam do szafy rzucając po drodze moją torbę na łóżko. Zaczęłam szukać odpowiednich ubrań. 

Zeszłam na dół równo 13:30. Dziewczyny zaczęły kolejno schodzić na dół. Pierwsza była Cas, zaraz po niej zeszła Damaris, Lay i Ernie.
- Me gusta. Kolorowe rurki. - zaśmiałam się, a one ze mną. Wybiegłam chowając pieniądze do kieszeni rurek. 
- Puk puk! - wydarłam się otwierając drzwi.
- Kto tam?! - odkrzyknął Harruś z góry.
- To ja! - odparłam kierując się do kuchni - Chodźcie, bo zaraz się spóźnimy! Obiecałam Vic ! 
Zeszli chwilę po moim krzyku i zastali mnie pijącą sok pomarańczowy. Zakrztusiłam się nim na widok Harry' ego. Cas do mnie podbiegła i zaczęła klepać w plecy.
- Yhym. - odchrząknęłam kryjąc rumieniec - Fajna koszula. - wskazałam palcem na koszulę w kratę, którą miał na sobie Loczek.
- Dzięki. - odpowiedział rozpinając jeszcze jeden guzik. Zaczęliśmy się dosłownie ' wylewać ' z domu i ' wlewać ' do czarnego Vana.
- Dobra, zdążyłam zaplanować resztę dnia jak wychodziliśmy. - oznajmiła Casie.
- Jak Ty to robisz? - zapytała z podziwem Damaris siadając na kolanach u Lou.
- Nie wiem, tak mam. - wzruszyła ramionami czerwono-włosa - No więc. Najpierw jedziemy do tej fanki, o której wspominała Nike, potem po spotkaniu idziemy na London Eye. Zaraz po tej rozrywce, tak około może 16 idziemy na Trafalgar Square. Potem na małe zakupy do centrum i możemy wracać do domu. - wytłumaczyła.
Usłyszeliśmy stłumione ' Zanotowałem! ' od kierowcy i się zaśmialiśmy.
Równo o 14 dotarliśmy pod wielki Diabelski Młyn. Nie było żadnych korków. Wyszliśmy niczym szlachta, dostojne kroki, okulary na nosach. 
- Cześć. - przywitałam się z jakąś niską dziewczyną - Ty jesteś Victoria? - zapytałam. Nie odpowiedziała, tylko gapiła się na Chłopaków - Tak sądziłam. - uśmiechnęłam się. Jeszcze chwilkę tak stała w ciszy.
- O Mój Boże, o Mój Boże, O Mój Boże. To One Direction... Poznałam One Direction. Poznałam Nike Caramell. - szeptała do siebie. Niall do niej podszedł i ją przytulił. Uśmiechnęła się i oddała uścisk. Reszta Chłopaków rzuciła się na nią i zrobili wielkiego ' Miśka na powitanie '. 
- Chodźmy. - powiedziałam i wskazałam palcem na London Eye. Przytaknęli, więc tam się skierowaliśmy. Już mieliśmy wchodzić wszyscy razem, kiedy Zayn podbiegł do mnie.
- Musimy coś z Zaynem obgadać, pozwolicie? - zapytałam patrząc na resztę za mną. Uśmiechnęli się wymownie. Weszliśmy z Zaynem do jednej kapsuły i usiedliśmy na przeciwko siebie.
- Podobasz mi się Nike. - oznajmił Mulat.
- Miło mi to wiedzieć. - odwróciłam zawstydzona wzrok.
- Co powiesz na mały wyjazd po tym jak Twoja rodzinka kupi już dom? - spytał z nadzieją.
- Czemu nie. - odparłam nadal na niego nie patrząc.
- Nike. Spójrz na mnie. - musiałam odwrócić wzrok. nie jestem tchórzem.
- If You love me, let me know. - oznajmiłam.
- I love You. - odpowiedział podchodząc do mnie i kucając - I love You Nike. Will You believe me? - zapytał.
- Tak Zayn, wierzę Ci. - uśmiechnęłam się. 
Nieśmiało dotknął swoimi wargami moje usta. Zaśmiałam się cicho pod nosem i oddałam pocałunek bardziej namiętnie. Lekko muskaliśmy swoje usta uśmiechając się pomiędzy kolejnymi pocałunkami. Rozwarłam lekko usta, dając mu pozwolenie na głębsze pocałunki. Nasze języki dosłownie prowadziły wojnę, jednocześnie tańcząc ze sobą. Zupełnie jakby znalazły swoją drugą połówkę. W pewnym momencie w mojej kieszeni zawibrował telefon. Na wyświetlaczu pokazał się kontakt ' Harruś :3 '. Westchnęłam i odebrałam.
- Wiedziałeś, prawda? - zapytałam go z wyrzutem.
- Wiedziałem. - przytaknął i usłyszałam jak przybija z kimś piątkę.
- Lubisz przerywać takie momenty. - stwierdziłam.
- Uwielbiam. - zaśmiał się.
- Policzymy się na dole. - warknęłam i się rozłączyłam. Znów cmoknęłam Chłopaka klęczącego przede mną i zrobiłam mu zdjęcie z zaskoczenia.
- Muahahah. - zaśmiałam się - To za rano. 
- Ale czy to nie prawda? - wyszczerzył zęby.
- Pffff. - ' pyfnęłam ' mu w twarz.
Wstawiłam wpis na TT.
' @zaynmalik na co czekasz? Ahahah Xx '.
I pierwsza interakcja od Harry; ego :
' Na odpowiedni moment, aby Cię zgwałcić. xx'
Szybko odpisałam.
' Pojebie. Nie wiem czy dożyjesz tego wieczoru. Całuski ~ Nike Xx '
Zrobiłam szybko kilka zdjęć panoramy Londynu, kiedy byliśmy na samej górze i kapsuła powoli zaczęła się zniżać.
I właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę jak wysoko się znajdujemy. Zadrżałam.
- Coś się stało? - Zayn usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem.
- Strasznie tu wysoko. - zamknęłam oczy i wtuliłam się w Mulata.
- Nie bój się. Jakby co, to zginiemy razem. - potarł moje ramię.
- Dzięki za słowa otuchy. - odpowiedziałam sarkastycznie nie otwierając oczu.
- Nie ma za co. - usłyszałam w odpowiedzi.
- Jesteś porąbany. - westchnęłam.
- Oh. Widzę, że Harry zaczął szlifować Twój język.  - zaśmiał się wesoło. Dołączyłam się do niego i po kilku minutach byliśmy na dole z Vic, która doszła pewnie już z kilka razy.

***********************************************************************************

Mwah, Mwah Xx
Rozdział na szybko. 
Hope You Like It and Goodnight .

Vas Happenin'?!

- Serio wam uwierzyły? - a po przytaknięciu Harry' ego wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Przestań się tak śmiać. Wtedy zaczynam lubić Cię jeszcze bardziej. - szepnął mi do ucha siedzący koło mnie Zayn. Zaczerwieniłam się i odwróciłam głowę, tak żeby Chłopak nie mógł tego zobaczyć. Za to napotkałam zaciekawione spojrzenie Nialla.
- Pamiętasz, że dziś idziemy na The Rain Of The Satrs Ma... Niziutka? - poprawił się po tym jak rzuciłam mu potępiające spojrzenie.
- Jasne... a teraz pytanie do was. - odwróciłam się do siedzących po prawo trzech pozostałych - Co oglądamy?
- OGLĄDAMYHORRORINIEMAŻADNEGOALEKURWA !!! - wydarli się we czwórkę.
- Ty też? - załamałam głos - Pójdę po batoniki... Ma ktoś z was jakiegoś miśka w pokoju? - zapytałam już się bojąc tego, co będziemy oglądać.
- Ja mogę zostać Twoim miśkiem. - odpowiedzieli jednocześnie Blondyn i Mulat.
- Właśnie dlatego będę siedzieć pomiędzy Harrym, a Liamem. I to do nich będę się przytulać. - pokazałam język dwóm zawiedzionym Chłopakom.
Weszłam do kuchni zapalając światło i podchodząc do półek.
- LIAAAAAAM ! - wydarłam się.
- Nie musisz krzyczeć, jestem za Tobą... - powiedział cicho.
- Przepraszam, nie wiedziałam. - szepnęłam.
- Tak myślałem, że mnie zawołasz, bo nie wiesz gdzie trzymamy słodkości Nialla. - uśmiechnął się do mnie ciepło.
Do kuchni wbiegł Blondyn :
- Zostawcie moje słodkości ! - krzyknął zrozpaczony i podbiegł do największej szafki zasłaniając ją ciałem.
- Nawet z Nike się nie podzielisz? - zapytał rozbawiony Liam. Chłopak dzielnie broniący szafki objął mnie wzrokiem. Jęknął cicho.
- Nie? - zapytał jakby siebie. Podeszłam do niego... Bardzo blisko. Zadarłam lekko głowę do góry. Był ode mnie o kilka centymetrów wyższy. Odsunął się od szafki ze smutnym wyrazem twarzy, jakby zawiódł sam siebie.
- Wiedziałem. - powiedział Zayn wchodząc do kuchni i przybijając piątkę z Orzechowo-okim .
Westchnęłam tylko i zajrzałam do półki. Aż mi się oczy zaświeciły ze szczęścia.
- OMÓJBOŻETONAJPIĘKNIEJSZARZECZJAKĄKIEDYKOLWIEKWŻYCIUWIDZIAŁAM !!! - krzyknęłam wyciągając z szafki wszystko co zmieściło mi się w ręce. Wróciliśmy do salonu, a ja trzymałam ciasteczka orzechowe z kawałkami czekolady, pistacje, kilka opakowań cukierków i żelek Haribo, dwie czekolady z orzechami, jedną mleczną i jedną truskawkową, a co najlepsze... MUFFINY BANANOWE Z CZEKOLADĄ ! Wohooo ! Wspominałam, że mogłabym się nimi żywić przez resztę mojego durnego życia?
- To co wybraliście? - zadałam pytanie siadając pomiędzy Liamem, a Harrym i kładąc wszystkie smakołyki na kolana.
Harry zaśmiał się złowieszczo.
- Wybraliśmy... Sierociniec. - szepnął mi strasznie na ucho, a ja zadrżałam.
- Już sama nazwa mnie przeraża. - powiedziałam patrząc się jak Loczek wkłada płytę do środka.
Zaczęło się jak normalny horror. Szczęśliwe dzieci, w szczęśliwym sierocińcu, ze szczęśliwymi opiekunkami..

- Mój Boże! - krzyknęłam i przytuliłam się do Harry' ego, zaciskając oczy (nie będę zdradzać szczegółów filmu).
- Już możesz otworzyć oczy. - powiedział Harry.
Otworzyłam oczy, a to dziecko nadal tam stało.
- Okłamałeś mnie! - pisnęłam i znowu się w niego wtuliłam zaciskając oczy. Zaśmiał się złowieszczo.
- Wiesz co? Jesteś okropny ! - powiedziałam do niego - Idę do Nialla. - spojrzałam na Harrusia wymownie i zabrałam ostatnią paczkę Haribo. (tak, nazywam go Harruś).
- Cześć Niall. - uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć Nike. - odpowiedział i odwzajemnił uśmiech.
- Pfff. - zwróciłam się do lokowatego.
Oglądaliśmy wszyscy przerażeni film, martwiąc się o swoje napięte nerwy.
Tuż pod koniec filmu Blondyn znowu zaczął mnie miziać w szyję jak to robił kiedy wracaliśmy z centrum. Zamruczałam cicho, znów odchylając głowę do tyłu i oddając się przyjemności.Z głośników wydobyła się przerażająca muzyka. Oderwaliśmy się od siebie i zauważyliśmy, że wszystkie spojrzenia są skierowane na nas.
- Oh, przepraszam, że jestem pieszczochem. - zarumieniłam się.
- A gdybym to ja to robił... Pozwoliłabyś mi wogóle? - zapytał Harruś.
- Jasne... Tylko musiałbyś mi tak długo dogadzać, aż byłabym zadowolona. - zaśmiałam się. Chwila ciszy...
- Właśnie zdałam sobie sprawę jak dwuznacznie to zabrzmiało. - pokiwałam głową. Poprawiłam się na kolanach u Nialla i oglądaliśmy dalej. Blondyn również się poprawił, a ja wpadłam w dołek pomiędzy jego nogami, bo siedział po turecku. Teraz miał już dostęp do całej powierzchni mojej szyi. Zaczął ją miziać nosem i lekko muskać swoimi wargami. Nie zwracałam na to uwagi, bo zbyt wciągnęła mnie pewna scena w filmie. Znowu składał TE mokre pocałunki. To było bardzo dziwne, ale przyjemne uczucie. Przestał.
- Kontynuuj. - wyszeptałam - Niall kontynuuj.
Nie zareagował, więc podniosłam się z dołka i podeszłam do Zayna, chwilę potem siadając mu na kolana. Też usiadł po turecku.
- Miziaj mnie, bo Pan Nie Będę Jej Dogadzał najwyraźniej nie ma ochoty. - po wypowiedzeniu tych słów odchyliłam głowę do tyłu i położyłam ją na ramieniu Mulata. Był tak zdezorientowany, że aż się zaczerwienił.
- No śmiało. Jak wolisz. Nosem, ustami, językiem. - zaśmiałam się widząc jego minę, kiedy powiedziałam ' językiem '. Zaczerwienił się jeszcze bardziej. 
- No śmiało. - szeptałam mu ciągle na ucho. Wreszcie zaczął ! No. Powili jeździł nosem w górę i w dół. Zataczał kółka, dochodził do policzka i znowu zjeżdżał na szyję jednocześnie chuchając na nią. Przeszedł do delikatnego muskania ustami niektórych skrawków skóry... Ciekawa jestem czy odważy się ' polizać '. 
- Ałś. - szepnęłam kiedy delikatnie mnie ugryzł. Robił mi malinkę ! Objął mnie w pasie, zupełnie tak, jakby chciał mnie chronić przed całym złem tego świata. Bynajmniej tak to przyjęłam... ''Jest taki czuły'' - pomyślałam - ''A przecież, to on i Harruś mają opinię tego * poznać, rozkochać, przelecieć, zostawić*'' - dodałam w myślach. Odważył się. Lekko polizał i czekał na moją reakcję. Uwielbiam takie pieszczoty ! Siostra nazywa mnie kociakiem. Haha, nawet jej narzeczony czasem bawi się moimi włosami, a mi to nie przeszkadza, tym bardziej jej nie. 
- Która godzina? - spytałam nagle przerywając Zaynowi.
- Jest już grubo po dwudziestej drugiej, a co? - odpowiedział Liam. Wstałam gwałtownie z fotela, złapałam Nialla za rękę i zaczęłam go ciągnąć do schodów.
- Po co tam idziemy? - spytał jakby lekko zły na mnie. 
- Jesteś na mnie zły? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie. Przepraszam... Więc? Po co tam idziemy? - ponowił pytanie.
- Sam mi przypominałeś o tym. Zanim horror się zaczął. - podsunęłam.
- Aaaaaaaa. - westchnął.
- To my... Ten teges... - pokazałam na górę - Pa. - uśmiechnęłam się do nich i wbiegliśmy z Blondynem na górę. Wyszliśmy na taras, zadarliśmy głowy do góry i ujrzeliśmy coś pięknego. Granatowa płachta nieba rozciągająca się nad naszymi głowami upstrzona była milionami, miliardami białych punkcików, świecących i skrzących się jak deszcz w słońcu... Zwykle nazwane gwiazdami.
- Wow... - zdołałam wydusić. Spojrzał na mnie lekko się uśmiechając i wskazując na leżaki stojące zaraz przed nami. Usiadłam na jednym z nich i znów spojrzałam w górę. I znów zaparło mi dech w piersiach. Zobaczyłam ruszające się światełko. Zaśmiałam się i zaczęłam śpiewać.

Can we pretend that airplanes in the night sky
 are like shooting stars?
I could really use a wish right now,
 a wish right now,
 a wish right now...
 Can we pretend that airplanes in the night 
are like shooting stars?
I could really use a wish right now,
 a wish right now,
 a wish right now...

Znów się zaśmiałam.
- Masz niesamowity głos. - powiedział do mnie Niall - Teraz już wiem co czują jurorzy X-Factora jak słuchają niektórych występów. - pokiwał wesoło głową.
- Wiesz Niall? To, że będziesz mnie teraz komplementował, nie znaczy, że szybciej mnie zdobędziesz. - spojrzałam na niego rozbawiona.
- Skąd wiesz? - odpowiedział cicho.
- Kiedy ktoś patrzy się na kogoś bez przerwy, dosłownie nie odrywa od niego wzroku, jest dla niego strasznie czuły, opiekuńczy... Jak myślisz, co to może oznaczać? - uniosłam brew.
- Że Cię lubi, i chce zostać Twoim przyjacielem? - zadał pytanie.
- Niall, proszę Cię, nie rób ze mnie idiotki. - odwróciłam głowę do góry.
- Wcale nie robię. - oburzył się. 
- Dobrze, zostaniemy przyjaciółmi. - nadal wpatrywałam się w niebo, tylko na chwilkę zerkając na Blondyna. Zauważyłam jak zrobił lekko zawiedzioną minę. Przesiedzieliśmy w ciszy co jakiś czas się uśmiechając do siebie i pokazując sobie lecące samoloty. Opowiadaliśmy sobie jakieś suchary, z których śmialiśmy się jak głupi. W pewnej chwili usłyszałam skrzypienie drzwiczek na taras. Odruchowo spojrzałam do tyłu. Stał tam jakiś cień.
- Ej Niall? - zapytałam drżącym głosem odwracając głowę w jego stronę.
- Hmmm? - odpowiedział nie odrywając wzroku od nieba. Odwróciłam głowę jeszcze raz. Pusto.
- Nie już nic. - odetchnęłam i skupiłam całą moją uwagę na szukaniu spadających gwiazd. 
- VAS HAPPENIN'?! - wydarł się '' cień ''. Podskoczyłam na leżaku, tak mocno, że sturlałam się na ziemię.
- Kurwa idioto ! Zawału przez Ciebie dostanę ! - wydarłam się na Zayna jednocześnie podnosząc się za jego wyciągnięta rękę - Poczuj ! - złapałam za jego łapsko i przyłożyłam do mojej piersi w miejscu, gdzie pod żebrem znajduje się serce. Lekko się zaczerwienił.
- Przepraszam, nie sądziłem, że aż tak boisz się po horrorach. - przeprosił.
- Ja nawet jak nie oglądałam żadnego horroru to się boję czegoś takiego. - wytłumaczyłam siadając na leżaku - A propos Panie Doskonały. Co tu robisz? - spytałam.
- Mieszkam? - odpowiedział pytaniem.
- A tak na poważnie? - uniosłam brew do góry.
- Przyszedłem zapalić i posiedzieć tu z wami. Niall westchnął, a mi coś się przypomniało.
- Zayn? - skierowałam się do Mulata.
- Mmmmm? - mruknął pytająco patrząc się w dół.
- Co to znaczy jeśli ktoś patrzy się na kogoś bez przerwy, dosłownie nie odrywa od niego wzroku, jest dla niego strasznie czuły, opiekuńczy? - zadałam pytanie to samo co Niallowi.
- Że się w niej, lub nim zakochał. - wytłumaczył - A czemu pytasz? - popatrzył na mnie.
- Bo Ty dość często to robisz. - stwierdziłam.

* lé perspektywa Zayna *

Czyżby już wiedziała? A może Niall jej powiedział? A może sama się domyśliła? Nie będę ukrywał.
- Jasne, że często to robię. - przytaknąłem.
- To miło, że się komuś podobam. - zaśmiała się troszkę zawstydzona. Usiadłem koło niej na leżaku. 
- Która jest? - zapytała.
- Druga nad ranem. - odpowiedział jej Blondyn, chowając iPhone' a do kieszeni.
- I żadnej spadającej gwiazdy. - westchnęła. 
- Jeszcze dziś jakąś zobaczymy, obiecuję Ci. - odpowiedziałem kładąc się na plecach i podziwiając widok na górze. Znów się zaśmiała.
- Podejrzanie dużo się dziś śmiejesz. - stwierdziłem.
- Bo mam dobry humor. - odpowiedziała zakładając ręce za głowę.
Już nic jej nie odpowiedziałem, bo po chwili wystawiła ręce w ten sposób, jakby zachęcała nas, żebyśmy za nie złapali. Zrobiliśmy to i w tym właśnie momencie nad nami przeleciało kilka gwiazd. 
'' Żeby Nike była moja ''.

* lé perspektywa Nialla *

'' Proszę, niech Nike się we mnie zakocha. Niech odwzajemni moje uczucie ''.

* lé perspektywa Nike *

'' Mamo, wróć ".

***********************************************************************************

BORING ! Jedno stwierdzenie na ten rozdział. 
Hope You Likeee It ! 
To zakończenie dopiero drugiego dnia znajomości z Chłopakami ! 
Tak dla rozeznania w czasie :D

niedziela, 26 sierpnia 2012

Only I want to?

- Jesteśmy. - uśmiechnęłam się, bo dotarliśmy - Tylko szkoda, że cała ta reszta zabrała nam samochód. - dodałam troszeczkę poirytowana i odwróciłam się, żeby zobaczyć czy chłopcy jeszcze żyją. Stali opierając się o siebie.
- No, no. Macie świetną kondycję. - pokiwałam z uznaniem głową wypinając piersi do przodu.
Zaśmiali się i weszliśmy do budynku, gdzie znajdowała się pływalnia kryta ze szklanym dachem, aby można było się opalać. Kupiliśmy wszystko co trzeba było i ruszyliśmy w kierunku szatni. Szliśmy długim kafelkowanym korytarzem, po czym skręciłam do szatni dziewcząt.
- Yemmm... Chłopcy, wy macie szatnię dalej. - powiedziałam nie widząc nikogo w pomieszczeniu.
- Co z tego? - zapytał Niall.
- Przecież widziałaś, że nikogo tu nigdzie nie było. - dodał Zayn.
- Hahah, wy małe zboczuchy. - zaśmiałam się - Do swojej szatni ! Ale już. Nie będziecie mnie podglądać. - zmrużyłam oczy i wypchnęłam ich na zewnątrz. Wskoczyłam w strój, związałam włosy w koczka i poszłam pod prysznice. Chłodna woda spływała szybko po moim ciele... Prawdę mówiąc, to na basenach zawsze najbardziej lubiłam prysznice i natryski. Wyszłam spod prysznica i skierowałam się już prosto na basen. Żadnej żywej duszy... Było tylko słychać szum wody, lecącej z natrysku w mniejszym basenie.
- Bazinga ! - wydarł się Niall i wepchnął mnie z całej siły do wody. Nabrałam dużą ilość powietrza zanim wpadłam z pluskiem do ogromnego głębokiego basenu.
'' Jak dobrze, że uczyłam się pływać kiedy byłam młodsza'' - pomyślałam. Chyba zaczęli się niepokoić, że nie wypływam na powierzchnię, bo kątem oka zauważyłam dwie rozmazane postacie nad sobą. Usłyszałam głośny plusk (usłyszałam pod wodą, co ja jakieś zwierzę jestem?) i zobaczyłam rozglądającego się blondyna. Uśmiechnęłam się do niego przepraszająco i pomachała baaaaardzo wolno, bo ciecz dookoła mnie ograniczała moje ruchy. Pokiwała głową rozbawiony i zaczął coś pokazywać.
Pokazał na Zayna.
Pokiwał głową na boki.
Pokazał palcem w dół, potem ręką na przestrzeń dookoła nas.
Następnie udawał, że pływa.
I znów pokiwał głową na ' nie '.
Podniosłam jedną brew do góry. On tylko przewrócił oczami i się wynurzyliśmy, bo zaczynało nam brakować powietrza. Oddychaliśmy ciężko przez chwilę, a potem Niall powiedział :
- Zayn nie umie pływać.
- Aaaaaaa. - westchnęłam i wyszłam po drabince i skierowałam się do mniejszego basenu, gdzie na zanurzonych schodkach siedział mulat i moczył nogi.
- Czemu nam nie powiedziałeś? - usiadłam naprzeciwko niego w wodzie, a ciecz sięgała mi do brody.
- Bo nie chciałem wam psuć zabawy. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Nie zepsułbyś. Poszlibyśmy do centrum czy gdzieś. - zaśmiałam się - Przecież już niedługo mamy być zajebistymi kumplami... - pokazałam w powietrzu napis (którego oczywiście tam nie było, to tylko wytwór mojej wyobraźni) - Powinniśmy wiedzieć o sobie więcej. - wytłumaczyłam.
- Ale ja nie wiem nic o Tobie. - podniósł brew do góry.
- Emm... Mam lęk wysokości, okropną klaustrofobię, chorobę morską, arachnofobię i anuptafobię. - zaczęłam wyliczać - Dziwna jestem. - skrzywiłam się.
- A co to ta antupacośtam? - zadał pytanie.
- Anuptafobia to strach przed byciem osamotnionym. - wytłumaczyłam patrząc mu w oczy.
- Ale ja nie wiem, co mogę o sobie powiedzieć. - Zayn podrapał się w tył głowy.

* lé perspektywa Nialla *

'' Strasznie długo z nim rozmawia'' - pomyślałem - '' Nosz kurwa, zazdrosny jestem'' - dodałem w myślach. Wyszedłem wreszcie z wody i skierowałem się do nich. 
- O czym rozmawiacie? - spytałęm zaciekawiony siadając koło Nike.
Objąłem ją w pasie, tak, żeby Zayn mógł zobaczyć. 
- Lepiej się ' poznajemy '. - zrobiła cudzysłów w powietrzu i się zaśmiała.
Kurwa, jak ona się cudownie śmieje.
- No wiesz, ja mam obsesję na punkcie swojego wyglądu. - przyznał zawstydzony brunet. 
- Też mi się czasem zdarza ! Pjona ! - uniosła rękę śmiejąc się głośno. Chłopak przybił jej piątkę i wrócili do ' poznawania się '.
- A co do tej klaustrofobii, to mówię Ci. Boję się przebywać w schowku na miotły. A przecież jest w nim miejsca na przynajmniej sześć osób. - skrzywiła się - To dlatego mam taki duży pokój. 
- Właśnie zdążyłem zauważyć. - powiedział - Dziewczyno ! Ile Ty masz ubrań ! - dodał podekscytowany.
 - A tak właściwie, to jak Wy zarabiacie? - zapytałem.
- No więc tak... - rozluźniła się - Wszystkie cztery mają stałe prace, za które dostają, nie powiem, pokaźne sumki pieniędzy. Tylko ja siedzę sobie przez całe Boże dwanaście miesięcy na dupie w domu. - uśmiechnęła się sama do siebie.
- To one wszystkie na Ciebie zarabiają? - podsumował Zayn.
- Nie do końca. Jak już mi się naprawdę nudzi w domu przed telewizorem, albo latanie na Kajmany na te piękne plaże i wyrywanie pięknie opalonych brunetów, to szukam wszędzie gdzie się da, tak zwanej ' pracy na trochę '. Bynajmniej ja to tak nazywam. - zbyła to ręką - Raz jest to jakaś sesja do magazynu, raz zwykłe siedzenie na kasie w spożywczaku. Ale najbardziej hardcorowa praca jaką do tej pory przyjęłam to... - poprawiła się w wodzie - Praca w burdelu. - uśmiechnęła się ponownie, a nam (przysięgam) oczy zrobiły się jak spodki.
- W burdelu? - powtórzyłem niepewnie.
- Nomś. - mówiła o tym tak, jakby mówiła co jadła dziś na śniadanie - Ale zrezygnowałam po trzech dniach, bo jakiś 30-letni zboczeniec próbował zaciągnąć mnie do łóżka. - zadrżała - A ! I jeszcze  coś tam zarabiam na swoich coverach. - dodała.
Gadaliśmy tak siedząc w wodzie jeszcze jakieś półtora godziny. 

* lé perspektywa Nike *

- Jestę Głodomorrę ! Ghrrr ! - oznajmiłam nagle próbując warczeć.
Niall i Zayn tylko się zaśmiali. Zrobiłam obrażoną minę i zanurkowałam. Odpłynęłam na najgłębszą wodę tutaj, czyli dwa i pół metra. Stanęłam na kafelkach i założyłam ręce. W pewnej chwili blondyn objął mnie od tyłu i do siebie przyciągnął. Posłałam mu spojrzenie ' Jak Ty się tu znalazłeś? '.
On tylko uśmiechnął się zadziornie i mocniej mnie ścisnął, więc próbowałam się uwolnić, wyszarpać.
- Mam ją ! - krzyknął do Zayna i wyszedł z wody przerzucając mnie przez ramię jakbym była workiem na ziemniaki.
- Puść mnie. Nie jestem przedmiotem. - warknęłam.
- Nie - zaśmiał się beztrosko - Pomożemy Ci się wytrzeć, rozebrać, założyć suchą bieliznę i ubrać. - wyliczał na palcach drugą ręką nadal trzymając mnie za nogi, żebym nie upadła.
- Usłyszałam jak wypowiedziałeś ' rozebrać '... Puszczaj zboczuchu ! - zaczęłam bić go pięściami po plecach. Kiedy nie zwrócił na to żadnej uwagi odetchnęłam i rozluźniłam się zrezygnowana.
Weszliśmy do dziewczęcej szatni, mulat już stał z ręcznikiem w ręce i suchymi ubraniami.
- Wy nie jesteście poważni... Prawda? - zapytałam lekko drżącym głosem.
- No dobrze, skoro tak bardzo Ci zależy. - odpowiedział mi blondyn, a Zayn rzucił moje ubrania na ziemię.
- Ty pacanie ! - krzyknęłam - Zmoczyłeś mi koszulkę. - powiedziałam i podniosłam z ziemi mokrą szmatkę - Oddajesz mi swoją ! - wskazałam na niego palcem.
Wrócił po chwili trzymając w rękach koszulkę, którą rzucił na moją głowę.
- Dzięki. - powiedziałam - Możesz już iść. - dodałam widząc, że nie rusza się z miejsca.
- Chcę się napatrzyć, póki mam okazję. - wyszczerzył się - Only I want to see you naked? - wzruszył ramionami.
- Boże widzisz, a nie grzmisz. - załamałam ręce - Do zobaczenie po drugiej stronie. - uśmiechnęłam się uwodzicielsko.
Weszłam do zamykanej przebieralni i szybko narzuciłam na siebie koszulkę od Malika. Była tak duża, że sięgała mi do połowy ud. Nie moja wina, że jestem taka drobniutka. Wpuściłam ją w czarne szorty rozpuściłam włosy i schowałam wszystko mokre do torebki. Na nos założyłam aviatory, które zdążyłam złapać z szafki na korytarzu, kiedy wychodziliśmy. Opuściłam szatnie i wyszłam na kafelkowany korytarz. Chłopcy stali i suszyli sobie włosy.
- Czy tylko ja nie mam zamiaru tego robić? - spytałam samą siebie przetrzepując już prawie suche włosy.
- Twoje włosy są zajebiste. - przyznał z uznaniem Malik - Są naturalne czy farbowane?
- Tak się składa, że naturalne. I nie muszę ich prostować, ani układać, bo same to robią. One żyją ! - pociągnęłam za pukiel moich idealnie czarnych kłaków. Zaśmiali się kończąc suszyć włosy.
Po jakichś piętnastu minutach (a była już dwudziesta, tak dla rozeznania w czasie) doszlismy do centrum, bo było stosunkowo blisko pływalni. Nogi bolały nas niemiłosiernie. Zaszliśmy do McDonalda, który był po drodze do mojej ulubionej lodziarni. 
- Czemu to zawsze ja mam zamawiać jedzenie ! Wstydzę się ! - jęknęłam żałośnie siadając przy stoliku. 
- Nie marudź. Ja chcę dwa razy duże frytki, dużą colę z lodem, duży ostry kubełek, zestaw 12 nuggetsów z sosem BBQ i shake'a czekoladowego. - wyliczał.
Zapisałam i spojrzałam wyczekująco na Zayna.
- Ja wezmę średni ostry kubełek, średnią colę i shake'a też czekoladowego. - to też zapisałam mrucząc do siebie.
- Leszcze. - powiedziałam odchodząc. Podeszłam do jakimś cudem pustej kasy patrząc na przystojnego Chłopaka.
- Cześć. - przywitał się - Co mogę podać? - zapytał uroczo się uśmiechając.
- Gdybym mogła wzięłabym Ciebie na wynos. - zaśmiałam się, a on się przyłączył.
- A tak na poważnie... To cztery razy duże frytki, tylko dwóch opakowań nie sólcie, trzy duże cole z lodem, dwa ostre kubełki - jeden duży, drugi średni... - zatrzymałam się na chwilę - Ja chyba sobie wezmę łagodny. Zestaw 12 nuggetsów z sosem BBQ, dwa cheeseburgery, trzy shake' i - dwa czekoladowe i jeden owoce leśne... I żeby nie było, że się objadam, wezmę sobie sałatkę. - skończyłam wymieniać.
Chłopak wszystko zapisał i spojrzał na mnie z dziwnym uśmiechem.
- Dasz radę to wszystko zjeść? - zapytał.
- A nie wierzysz we mnie? - odpowiedziałam pytaniem zabawnie poruszając brwiami.
- Wierzę, wierzę... - zaśmiał się.
- Tak naprawdę, to jestem tu z tymi dwoma. - wskazałam na Chłopaków, a on nabrał niespokojnie powietrza. 
- To Chłopcy z One Direction, prawda? - zapytał z niedowierzaniem w głosie.
- Tak... Skąd wiesz? - zrobiłam dziwną minę.
- Bo jestem ich wielkim fanem ! - krzyknął - Mogę do nich podejść? Zawsze marzyłem o zdjęciu z nimi i o autografie Nialla... - oczy mu się świeciły, jak o tym mówił.
- Jasne, sądzę, że nie będą mieli nic przeciwko... Tylko zanieś to zamówienie, bo umrzemy z głodu.
chłopak podbiegł tam szczęśliwy. Chwilę potem zajadaliśmy się pysznościami.
I tak się zaczęło. Zleciało się coraz więcej fanek. Piszczały, prosiły o autografy, zdjęcia, o follow na Twitterze... Usiadłam na zielonym fotelu obok, popijając mojego shake' a. Kiedy skończyło się to piekło, poszliśmy do mojej ulubionej budki z lodami - ' IceScreams'. Zamówiłam sobie pięć gałek.
- Ty masz jeszcze na to miejsce? - zapytał zdziwiony Zayn. Pokiwałam głową i powiedziałam:
- Co więcej, jestem jeszcze głodna. - westchnęłam, a on się roześmiał, jakby był opętany. Po chwili dołączył do niego Niall.
- I komu tu trzeba egzorcysty. - mruknęłam liżąc moje gałki o smaku krówkowym, pistacjowym, guma balonowa, śmietankowym i malinowym. Mulat wziął dwie cytrynowe, a blondyn dwie jabłkowe, dwie guma balonowa i jedną wiśniową.
- Cholera, jakie to dobre ! - wykrzyczał Zayn.
- Nie bez powodu nazywa się IceScreams, prawda? - zadałam pytanie retoryczne.
- Ile tu jest razem gor... nie wiem jak to się wymawia. - przyznał Niall.
- Budek z goframi. - podsunęłam mu.
- Ile tu jest razem budek z goframi, lodziarni i sklepów z shake' ami? - spytał.
- Trzy budki z lodami, trzy z goframi i cztery z shake' ami. - oznajmiłam - Byłam w każdej i polecam gofry z ' Veronica's Waffles ', lody z ' IceScreams ' i shake' i z ' Mamacitas '. Mają tam naprawdę miłą obsługę. - podsumowałam patrząc się gdzieś w przestrzeń.
- A może tak zdjęcie? - zaproponowałam po chwili ciszy z uniesonymi kciukami.
- Jasne. - zgodzili się zgodnie. Zayn wyciągnął telefon i naszykował aparat do zdjęcia.
- Trzy, dwa, jeden... - zaczął odliczać. Na zero obydwoje złapali mnie za pośladki, więc zrobiłam dziwną minę, która wyrażała jednocześnie zdziwienie, radość i... podniecenie. Obaj tak na mnie działają i wyglądają, jakby mieli zamiar o mnie rywalizować. Wzruszyłam sama do siebie ramionami i spojrzałam na tweeta bruneta :
' Chillin with @NikeHessXx and @NiallOfficial aha :) x '
Po chwili pojawiło się mnóstwo interakcji typu :
' Nike to Twoja dziewczyna? xx'
' Czy Nike to dziewczyna Nialla? Często robi sobie z nią zdjęcia... '
' Czemu żaden z was nie jest z Nike? :) '
' Nike pasuje do Harry' ego. Czemu on z nią nie jest? ;o xx '
Zdziwiły mnie dwie interakcje...
' Jaka jest Nike? ' od jakiejść @VeronicMartinez i druga ' Hahah. Kocham was, zawsze jesteście pełni życia. Chciałbym być tam z wami. xx. ' od @Harry_Styles.
- To Twitter Harry' ego, prawda? - zapytałam. Kiwnęli głowami.
- Mogę im odpisać? - znowu zadałam pytanie.
- Jasne. - pozwolił Malik z uśmiechem.
Kliknęłam ' obserwuj ' do @VeronicMartinez i zaczęłam pisać DM.
 
' Czesć, tu Nike...
Tak właściwie, to nie wiem jak mogę siebie określić.
Nie jestem zbyt miła dla innych, chyba, że kogoś polubię...
Ile masz lat i... Jesteś fanką Chłopaków? '
 
Teraz czas na pisanie do Stylesa.
 
' Coś nie tak Harreh?
Tu Nike...
I dzięki za to określenie o tym, że nas kochasz i że jesteśmy pełni życia. :D
Ponawiam pytanie.
Czy coś się stało ? Xx '
 
 - Chodźmy już do domu. - zaśmiałam się radośnie czekając na odpowiedź do obojga. Zgodzili się i wyszliśmy. Odpowiadałam na kolejne bardzo zabawne interakcje. Kilka mnie nawet tak rozbawiło, że za każdym razem wybuchałam śmiechem i mnie brzuch potem bolał. Był też takie jak ' Przeleciałbym tą Nike ', albo ' Ruchałbym '. Tak mi się wtedy chciało śmiać, że przytulałam się ze śmiechu do Chłopaków. Rumienili się wtedy i oddawali uścisk. Wreszcie doczekałam się odpowiedzi.
 
 

' Mam 14 lat i jestem ich przeogromną fanką !
Wiesz... Bardzo chciałabym ich spodkać i poznać Ciebie.
Podobno ładnie śpiewasz :) '
 
I druga.
 
' Nie ma za co !
Straaasznie się z Liamem nudzimy. Lou i dziewczyny ciągle gadają o babskich sprawach.
Nie mamy co robić.
Ratujcie ! xx. '
 
Odpisałam na obydwa:
 
' Bądź jutro o 14 pod London Eye. Weź chusteczki i co tam chcesz.
Aparat czy coś.
Długopis i coś na czym można pisać.
Pozdrawiam Xx Nike.
PS Moje konto na yt to OMGItsNike . Tak wiem, troszkę dziwna nazwa...
Nie czepiaj się ! :D '
 
 
 
' Wiesz co ? Mam pomysła ! * BUAHAHAH * .
Powiedz dziewczynom, że Ci wypadł okres czy coś i weź ze soba Liama do pomocy.
Będziemy u was w domu. Xx '
 
Dziewczyna już mi nie odpisała, a DM od Harry' ego przyszło niemal natychmiast.
 
' Dobra...
Tylko poczekajcie na nas z tą orgią !
* MUAHAHAHA * xx. '
 
Oddałam telefon Zaynowi.
- Coś Ty taka uśmiechnięta? - podszedł do mnie Niall i zaczął mnie miziać nosem w szyję. Zamruczałam, ale się nie odsunęłam, bo jestem strasznym pieszczochem.
- Harry powiedział żebyśmy poczekali na niego i Liama z tą orgią. - zaśmiałam się odchylając głowę do tyłu, aby dać blondynowi większą powierzchnię do ' miziania '.
- ROBIMY ORGIĘ I O TYM NIE WIEM?! - podbiegł do nas Mulat.
- To tylko taki żarcik. - zaśmiałam się - Zrobimy sobie maraton filmowy... I załatwiłam wam na jutro na czternastą spotkanie z napaloną czternastoletnią fanką. - dodałam puszczając do niego oczko. Niall zaczął składać mokre pocułanki na mojej szyi.
- Oooołkeeeeej... Niall co Ty robisz? - zapytałam niepewnie.
Odsunął się szybko.
- Przepraszam nie powinienem. - zarumienił się i złapał się za swoje ręce z tyłu.
- Jestem pieszczochem, ale bez przesady. - zaśmiałam się szukając pod doniczką klucza, bo dotarliśmy do domu.
 
**********************************************************************************
 
 
Przepraszam, że nie dodałam wcześniej !
Ale tak się zaczytałam w bromance Nouis ! (Niall+Louis)
Wciągnęło mnie i to za bardzo.
Hope You Like It :D 





czwartek, 23 sierpnia 2012

Ugly or not?

Po skończonym wywiadzie pojechaliśmy wszyscy do naszego domu.
- Ej, a może teraz to wy wpadniecie do nas? Przecież mieszkamy na przeciwko. - zaproponował Louis.
- Wal się. Głodna jestem. - powiedziałam i poszłam do kuchni ignorując śmiech Nialla i Zayna.
- Przepraszam za nią, ale kiedy jest głodna lepiej jej nie drażnić. - usłyszałam tłumaczenie Casie. Dwaj chłopcy znów wybuchli śmiechem.
- Nie myśl, że Cię nie słyszę. - odpowiedziałam z kuchni - Nosz kur... Nie ma co zjeść. - powstrzymałam się od tego żeby zakląć. Znów usłyszałam śmiech. Nie wiem czemu ich to śmieszy, ale fajnie jest ich słyszeć (If You Know What I Mean).
- Poczekajcie na mnie. Tylko się przebiorę i możemy wychodzić. - oznajmiłam i wbiegłam po schodach na górę. Mam nadzieję, że nie domyślili się co mi siedzi w tej sprytnej główce. Miałam zamiar najeść się u nich. Haha. Ubrałam się pospiesznie i zeszłam na dół. Kiedy już byłam blisko nich zaburczało mi głośno.
- Zamknij się. - schyliłam głowę, żeby spojrzeć na mój brzuch. Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja pokręciłam wymownie głową. Podeszłam do Louisa i przytuliłam się do niego.
- Pseplasam, ze Cię tak potlaktowałam. - powiedziałam przesłodzonym głosikiem patrząc chłopakowi w oczy - Ale chodźmy już, bo chcę zobaczyć wasz dom. - dodałam już normalnie. Wyszliśmy całą dziesiątką z domu. Prowadził Liam, a ja szłam tuż za nim.
- Proszę. - otworzył drzwi i zaprosił nas ręką do środka. Od razu zaczęłam przeszukiwać wszystkie pomieszczenia, żeby tylko znaleźć lodówkę.
- Muahaha. - podeszłam do lodówki i wygrzebałam Croissanty.
- Yeah ! Wiedziałem ! - wykrzyczał Zayn.
- Ehhh... - westchnęli jednocześnie Damaris, Ernie i Louis. Wręczyli mu po 50$ i zrobili obrażone miny w moją stronę.
- Skąd ja miałam wiedzieć, że się o mnie zakładacie? - wzruszyłam ramionami i wgryzłam się w rogalika.
Cyk.
- Które zrobiło mi zdjęcie? - zapytałam odwracając się w ich stronę. Każde z nich podniosło ręce w obronnym geście z miną ' Co złego to nie ja'. Przymrużyłam oczy i poszłam do salonu.
- To dziś co robimy? - zapytał Niall siadając mi na kolanach.
- Złaź. - zepchnęłam go na podłogę.
- Czemu jesteś dla mnie taka?
- Taka, to znaczy jaka? - uśmiechnęłam się.
- Emm...Zła... Troszkę niemiła. - wyjaśnił siadając na fotelu obok.
- Nie no, coś Ty. - odpowiedziałam ironicznie - A teraz sprawdzimy, kto zrobił mi zdjęcie. - dodałam zaraz po tym jak cała ta zgraja do nas dołączyła. Weszłam na Twittera...
- Och, przybyło mi paru followersów. A dokładniej 13 tysięcy. - przeglądałam moje interakcje - Aha ! - zakrzyknęłam kiedy zobaczyłam Tweet :
' @NikeHessXx with my last croissant. sad. :( x '.
- Hmmmm... - rozejrzałam się po wszystkich - Hmmm... - powtórzyłam.
- Powiesz w końcu, że się domyślasz kto to, czy będziesz nas tak utrzymywać w niepewności? - zapytała Casie.
- Ty też? Najpierw Niall i to okropne zdjęcie zza lampy, a teraz jak wpierdzielam rogalika. - skierowałam to stwierdzenie do Zayna, westchnęłam i rzuciłam się na kanapę twarzą w poduszkę.
- To zdjęcie było cudowne. - zapewnił Niall.
- Zamknij się. - powiedziałam w poduszkę - Moje życie nie ma sensu. Chcę się zabić.
- Nie mamy co robić. - powiedziała leniwym głosem Ernie siadając na podłodze.
- Może coś wymyślimy. - odpowiedział jej Louis siadając obok Casie, trzymając w ręku marchewkę.
Siedzieliśmy w ciszy słysząc tylko miarowe tykanie zegara w kuchni.
Tik, Tak.
Tik, Tak.
Tik, Tak.
- Jesteeeem probleeeeemem. - zaczęłam śpiewać w poduszkę. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Michie ! - wykrzyczałam do mojej siostry Michelle.
Obróciłam się tak, aby leżeć na plecach.
- Nic się nie zmieniasz siostra. - westchnęła.
- Powinnam Ci podziękować, ale nie lubię tego robić, bo to dla mnie troszkę wstydliwe. Co tam u Ciebie? - zapytałam - Czemu tak nagle zadzwoniłaś po dwóch miesiącach nie dawania znaku życia? - dodałam ironicznie.
- Bo jestem w ciąży z Danielem. - oznajmiła.
- CO? To wspaniale ! Nawet nie wiesz jak ja się cieszę ! - krzyknęłam.
- Daj mi dokończyć. Zostaniesz chrzestną i moją druhną honorową.
- Meeega ! Ale... - coś mi się przypomniało - Przecież Ty mieszkasz na Florydzie. - powiedziałam lekko zdołowana.
- Tak się składa, że ślub bierzemy w Londynie... I ogólnie przeprowadzamy się do Londynu. Tylko jeszcze nie mamy kupionego domu. - wyjaśniła.
- Możecie zamieszkać u nas. Mamy wolny pokój gościnny. - odparłam bardzo radośnie.
- Nas...? Mamy...? - dopytywała.
- Ach, zapomniałam Ci powiedzieć. Mieszkam jeszcze z czterema dziewczynami w domu. - odpowiedziałam.
- Les... - rozpoczęła.
- Ty chyba niepoważna jesteś ! - krzyknęłam.
- Dzięki siostra ! A i wieeesz... Możemy zabrać ze sobą Eana? - dodała zakłopotana.
Ean to mój brat. W sumie to mam liczną rodzinkę. Dwójka piętnastoletnich braci - Ean i Ed, siostra Michelle.
- Jasne, będzie w niebie... Tyle panienek na około. - zaśmiałam się, a dziewczyny dziwnie na mnie spojrzały.
' I tak nie wiecie o co chodzi ' - poruszałam ustami tak, żeby mnie zrozumiały.
- A Eda czemu nie weźmiecie? Będą mogli we dwójkę zająć mój pokój. - zaproponowałam.
- Dobra, zapytam się go. To będziemy u was za dwa dni, mamy już zamówione bilety. Pa. - zakończyła rozmowę.
- Pa. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
3...
2...
1...
- Kto to był? - spytała Ern.
- Czego chciał? - dodała Layla.
- Jakiego Eana? Jakiego Eda? - pytania padły tym razem od Damaris.
- Ma u nas zamieszkać? - końcowe pytanie od Casie.
Odetchnęłam i zaczęłam odpowiadać na pytania.
- To była moja starsza siostra Michelle, dzwoniła, ponieważ jest w ciąży ze swoim narzeczonym i przeprowadzają się do Londynu, a ja mam zostać chrzestną i druhną honorową, Ean i Ed to moi dwaj bracia rodzeni, obydwaj mają po piętnaście lat... I tak. Michelle, Daniel, Ean i może Ed wprowadzą się do nas, aż do kupna swojego nowego domu tutaj w Londynie.
- Miło, że spytałaś nas o zdanie. - skwitowała Casie.
- Oj daj spokój mamo. A ładni chociaż są? - zapytała z zabawnym akcentem Ernie.
Pokazałam jej zdjęcie Eana i Eda w moim telefonie.
- Aww. Ciachowaci. - zaczęła się zachwycać fioletowo-włosa.
- Mam ! Już wiem co będziemy dzisiaj robić. - oznajmił nagle Louis. Zaśmiałam się mimowolnie, bo przypomniała mi się kreskówka ' Fineasz i Ferb '. Wszyscy posłali mi pytające spojrzenia.
- Nieważne. - odpowiedziałam - To co dziś robimy?
- Idziemy do ZOO ! - krzyknął podnosząc się z ziemi. Inni też to zrobili, więc powstała jakby ' fala '.
Znowu się zaśmiałam, a oni znowu krzywno na mnie spojrzeli.
- No co? Już się śmiać nie można? - oburzyłam się.
Wyszłyśmy z dziewczynami z ich domu, umówiliśmy się na szesnastą. O tej godzinie mieliśmy wyruszać do ZOO, posiedzieć tam do około dwudziestej, a potem na jakieś lody do centrum... A potem mam spotkanie *randkę * z Niallem. Nie mogę się tego doczekać. Jako pierwsza wbiegłam na górę do pokoju, aby móc się odpowiednio przygotować. Miałam jeszcze około półtora godziny do wyjazdu.
* lé nieszczęsna 16 *
Ja, CasLay, Dam, i Ern zeszłyśmy na dół po schodach i w ciszy wyszłyśmy przed dom. W końcu nie wytrzymałam :
- Wiedziałam, że wszystkie będziecie w sukienkach ! No kurwa wiedziałam. - zaklaskałam w dłonie.
Jeb !
- Ałś. - potarłam moje kolano. Nie zwracając uwagi na ich śmiechy wstałam z asfaltu i tamując krew cieknącą z kolana weszłam do domu chłopaków. 
- LIAAAAAM ! - krzyknęłam.
- COOOO? - usłyszałam odpowiedź.
- GDZIE MACIE APTECZKĘ? - odpowiedziałam.
-  W PÓŁCE NAD ZLEWEM ! - odkrzyknął.
- DZIĘKI. JAKBY CO TO JUŻ PRZYSZŁYŚMY ! - zakomunikowałam i skierowałam się do kuchni. Przemyłam zakrwawione ręce brudząc sobie przy tym twarz * w jaki sposób? *.
Potem umyłam rozcięcie wodą utlenioną, polałam gazik jodyną i przyłożyłam do rany * nie obyło się bez cichego ałś *. Następnie owinęłam to bandażem i wróciłam do dziewczyn siedzących na kanapie.
- Ej co Ci się stało w twarz? - zapytał z troską Niall, podchodząc bliżej.
- A coś mi się stało? - odparłam zdezorientowana. Popchnął mnie w stronę schodów i zaprowadził na górę. Zatrzymał się przed lustrem i obrócił mnie stanowczo w jego stronę.
- A tooooo. - zaśmiałam się - Chodź na dół. Gdzie macie łazienkę?
- Z jadalni na korytarz, z korytarza drzwi na prawo. - wytłumaczył nadal zatroskany.
Poszłam w tamtym kierunku i kiedy już byłam w pomieszczeniu, zmyłam zaschniętą ciecz z moich policzków.
- No ile można czekać? - zapytał Lou, od razu po tym jak weszłam już czysta do salonu.
- To nie moja wina, że potknęłam się na drodze o sznurówki, tak? - powoli zaczęłam się denerwować.
- Chyba jednak Twoja, skoro to TY się wywróciłaś. - odpowiedział.
- Przepraszam za moją wrodzoną niezdarność. - mój głos był przepełniony ironią.
- Oh, naprawdę nie szkodzi. - wrócił do rozmowy z dziewczynami.
Tak, olał mnie. Pfff.
- Nie, to nie. Życzę udanego wypadu. - powiedziałam i zaczęłam wchodzić po schodach.
Weszłam do drugiego pokoju po prawo...
- Z-Zayn... Nie wiedz-działam, że tu jesteś. - wyjąkałam widząc Zayna w samych bokserkach i pospiesznie otwierając drzwi, żeby wyjść z pokoju.
- Nie musisz wychodzić. Co Cię do mnie sprowadza? - zapytał zawadiacko kładąc się na łóżku i odwracając głowę w moją stronę.
- Louis. - westchnęłam i usiadłam na brzegu łóżka. 
- Ostatnio jest taki złośliwy, nie przejmuj się nim. - powiedział Malik.
- A Ty z nimi nie idziesz? - zapytałam robiąc do niego dziwną minę.
- Nie zostawię Cię tu samej, bez przesady. - zaśmiał się.
- A co się tutaj dzieje?! - krzyknął Niall gwałtownie otwierając drzwi.
Wybuchliśmy z Zaynem śmiechem.
- Wszyscy już poszli, powiedzieli, a dokładniej Louis, że ' Nie będziemy na nich czekać. chodźmy, bo popsują nam zabawę '. - skopiował z zabawnym akcentem Blondas.
- Jak sobie to zrekompensujemy? - zadałam pytanie, kładąc się koło na wpół nagiego bruneta i robiąc miejsce dla Blondyna.
- Jedźmy na basen. - zaproponował Zayn. 
- Dobry pomysł, weźcie coś dla siebie i chodźcie ze mną, pomożecie mi wybrać odpowiedni strój. - zakomunikowałam.
Po jakichś piętnastu minutach chłopcy byli już gotowi. Wyszliśmy we trójkę, zamknęliśmy ich dom i przeszliśmy do naszego. Zaprowadziłam ich na górę do mojego pokoju. Przeglądaliśmy wszystkie stroje kąpielowe jakie posiadałam, a było ich dosyć sporo.
- A może ten? - zapytał Nialler pokazując na strój.
- Nie. - odpowiedział Zayn lustrując dokładnie to co pokazywał drugi.
- To może to? - ponownie zadał pytanie blondyn.
- Też nie. Ty chyba niepoważny jesteś. Do jej figury strój w kratkę nie będzie zbytnio pasował. Taki zestaw polecałbym dla desek, które nie mają talii. - skwitował brunet.
- A ten może być? - powiedział już trochę znudzony Niall.
Chłopak wyrwał mu ubiór z rąk i przystawiał do mnie, jak jakiś projektant mody.
- Ten będzie dobry. - uśmiechnął się Zayn. wyrwałam mu kostium z rąk, wygrzebałam jakiś zestaw z szafy i pobiegłam się przebrać.
- Wow, Nike... Ty wyglądasz dobrze nawet bez make-up'u ! - krzyknął brunet kiedy wyszłam z łazienki. Spojrzałam na niego z miną ' Are You Fucking Kidding Me? '.
- A myślałeś, że nakład makijaż, bo jestem brzydka? - zapytałam, stawiając nacisk na słowo brzydka.
- Nie no, coś Ty. - zaśmiali się obaj. Weszłam do łazienki złapałam trzy ręczniki, które cudem udało mi się wepchnąć do tej torby.
- Chodźmy już. - zaśmiałam się razem z nimi. 
Zeszliśmy na dół.


****************************************************************************************

Wreszcie ten nieszczęsny rozdział !
Postaram się dodać kolejny jutro, albo pojutrze.
Hope you like it, jak to mawia czasem Hazza :D