poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Vas Happenin'?!

- Serio wam uwierzyły? - a po przytaknięciu Harry' ego wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
- Przestań się tak śmiać. Wtedy zaczynam lubić Cię jeszcze bardziej. - szepnął mi do ucha siedzący koło mnie Zayn. Zaczerwieniłam się i odwróciłam głowę, tak żeby Chłopak nie mógł tego zobaczyć. Za to napotkałam zaciekawione spojrzenie Nialla.
- Pamiętasz, że dziś idziemy na The Rain Of The Satrs Ma... Niziutka? - poprawił się po tym jak rzuciłam mu potępiające spojrzenie.
- Jasne... a teraz pytanie do was. - odwróciłam się do siedzących po prawo trzech pozostałych - Co oglądamy?
- OGLĄDAMYHORRORINIEMAŻADNEGOALEKURWA !!! - wydarli się we czwórkę.
- Ty też? - załamałam głos - Pójdę po batoniki... Ma ktoś z was jakiegoś miśka w pokoju? - zapytałam już się bojąc tego, co będziemy oglądać.
- Ja mogę zostać Twoim miśkiem. - odpowiedzieli jednocześnie Blondyn i Mulat.
- Właśnie dlatego będę siedzieć pomiędzy Harrym, a Liamem. I to do nich będę się przytulać. - pokazałam język dwóm zawiedzionym Chłopakom.
Weszłam do kuchni zapalając światło i podchodząc do półek.
- LIAAAAAAM ! - wydarłam się.
- Nie musisz krzyczeć, jestem za Tobą... - powiedział cicho.
- Przepraszam, nie wiedziałam. - szepnęłam.
- Tak myślałem, że mnie zawołasz, bo nie wiesz gdzie trzymamy słodkości Nialla. - uśmiechnął się do mnie ciepło.
Do kuchni wbiegł Blondyn :
- Zostawcie moje słodkości ! - krzyknął zrozpaczony i podbiegł do największej szafki zasłaniając ją ciałem.
- Nawet z Nike się nie podzielisz? - zapytał rozbawiony Liam. Chłopak dzielnie broniący szafki objął mnie wzrokiem. Jęknął cicho.
- Nie? - zapytał jakby siebie. Podeszłam do niego... Bardzo blisko. Zadarłam lekko głowę do góry. Był ode mnie o kilka centymetrów wyższy. Odsunął się od szafki ze smutnym wyrazem twarzy, jakby zawiódł sam siebie.
- Wiedziałem. - powiedział Zayn wchodząc do kuchni i przybijając piątkę z Orzechowo-okim .
Westchnęłam tylko i zajrzałam do półki. Aż mi się oczy zaświeciły ze szczęścia.
- OMÓJBOŻETONAJPIĘKNIEJSZARZECZJAKĄKIEDYKOLWIEKWŻYCIUWIDZIAŁAM !!! - krzyknęłam wyciągając z szafki wszystko co zmieściło mi się w ręce. Wróciliśmy do salonu, a ja trzymałam ciasteczka orzechowe z kawałkami czekolady, pistacje, kilka opakowań cukierków i żelek Haribo, dwie czekolady z orzechami, jedną mleczną i jedną truskawkową, a co najlepsze... MUFFINY BANANOWE Z CZEKOLADĄ ! Wohooo ! Wspominałam, że mogłabym się nimi żywić przez resztę mojego durnego życia?
- To co wybraliście? - zadałam pytanie siadając pomiędzy Liamem, a Harrym i kładąc wszystkie smakołyki na kolana.
Harry zaśmiał się złowieszczo.
- Wybraliśmy... Sierociniec. - szepnął mi strasznie na ucho, a ja zadrżałam.
- Już sama nazwa mnie przeraża. - powiedziałam patrząc się jak Loczek wkłada płytę do środka.
Zaczęło się jak normalny horror. Szczęśliwe dzieci, w szczęśliwym sierocińcu, ze szczęśliwymi opiekunkami..

- Mój Boże! - krzyknęłam i przytuliłam się do Harry' ego, zaciskając oczy (nie będę zdradzać szczegółów filmu).
- Już możesz otworzyć oczy. - powiedział Harry.
Otworzyłam oczy, a to dziecko nadal tam stało.
- Okłamałeś mnie! - pisnęłam i znowu się w niego wtuliłam zaciskając oczy. Zaśmiał się złowieszczo.
- Wiesz co? Jesteś okropny ! - powiedziałam do niego - Idę do Nialla. - spojrzałam na Harrusia wymownie i zabrałam ostatnią paczkę Haribo. (tak, nazywam go Harruś).
- Cześć Niall. - uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć Nike. - odpowiedział i odwzajemnił uśmiech.
- Pfff. - zwróciłam się do lokowatego.
Oglądaliśmy wszyscy przerażeni film, martwiąc się o swoje napięte nerwy.
Tuż pod koniec filmu Blondyn znowu zaczął mnie miziać w szyję jak to robił kiedy wracaliśmy z centrum. Zamruczałam cicho, znów odchylając głowę do tyłu i oddając się przyjemności.Z głośników wydobyła się przerażająca muzyka. Oderwaliśmy się od siebie i zauważyliśmy, że wszystkie spojrzenia są skierowane na nas.
- Oh, przepraszam, że jestem pieszczochem. - zarumieniłam się.
- A gdybym to ja to robił... Pozwoliłabyś mi wogóle? - zapytał Harruś.
- Jasne... Tylko musiałbyś mi tak długo dogadzać, aż byłabym zadowolona. - zaśmiałam się. Chwila ciszy...
- Właśnie zdałam sobie sprawę jak dwuznacznie to zabrzmiało. - pokiwałam głową. Poprawiłam się na kolanach u Nialla i oglądaliśmy dalej. Blondyn również się poprawił, a ja wpadłam w dołek pomiędzy jego nogami, bo siedział po turecku. Teraz miał już dostęp do całej powierzchni mojej szyi. Zaczął ją miziać nosem i lekko muskać swoimi wargami. Nie zwracałam na to uwagi, bo zbyt wciągnęła mnie pewna scena w filmie. Znowu składał TE mokre pocałunki. To było bardzo dziwne, ale przyjemne uczucie. Przestał.
- Kontynuuj. - wyszeptałam - Niall kontynuuj.
Nie zareagował, więc podniosłam się z dołka i podeszłam do Zayna, chwilę potem siadając mu na kolana. Też usiadł po turecku.
- Miziaj mnie, bo Pan Nie Będę Jej Dogadzał najwyraźniej nie ma ochoty. - po wypowiedzeniu tych słów odchyliłam głowę do tyłu i położyłam ją na ramieniu Mulata. Był tak zdezorientowany, że aż się zaczerwienił.
- No śmiało. Jak wolisz. Nosem, ustami, językiem. - zaśmiałam się widząc jego minę, kiedy powiedziałam ' językiem '. Zaczerwienił się jeszcze bardziej. 
- No śmiało. - szeptałam mu ciągle na ucho. Wreszcie zaczął ! No. Powili jeździł nosem w górę i w dół. Zataczał kółka, dochodził do policzka i znowu zjeżdżał na szyję jednocześnie chuchając na nią. Przeszedł do delikatnego muskania ustami niektórych skrawków skóry... Ciekawa jestem czy odważy się ' polizać '. 
- Ałś. - szepnęłam kiedy delikatnie mnie ugryzł. Robił mi malinkę ! Objął mnie w pasie, zupełnie tak, jakby chciał mnie chronić przed całym złem tego świata. Bynajmniej tak to przyjęłam... ''Jest taki czuły'' - pomyślałam - ''A przecież, to on i Harruś mają opinię tego * poznać, rozkochać, przelecieć, zostawić*'' - dodałam w myślach. Odważył się. Lekko polizał i czekał na moją reakcję. Uwielbiam takie pieszczoty ! Siostra nazywa mnie kociakiem. Haha, nawet jej narzeczony czasem bawi się moimi włosami, a mi to nie przeszkadza, tym bardziej jej nie. 
- Która godzina? - spytałam nagle przerywając Zaynowi.
- Jest już grubo po dwudziestej drugiej, a co? - odpowiedział Liam. Wstałam gwałtownie z fotela, złapałam Nialla za rękę i zaczęłam go ciągnąć do schodów.
- Po co tam idziemy? - spytał jakby lekko zły na mnie. 
- Jesteś na mnie zły? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie. Przepraszam... Więc? Po co tam idziemy? - ponowił pytanie.
- Sam mi przypominałeś o tym. Zanim horror się zaczął. - podsunęłam.
- Aaaaaaaa. - westchnął.
- To my... Ten teges... - pokazałam na górę - Pa. - uśmiechnęłam się do nich i wbiegliśmy z Blondynem na górę. Wyszliśmy na taras, zadarliśmy głowy do góry i ujrzeliśmy coś pięknego. Granatowa płachta nieba rozciągająca się nad naszymi głowami upstrzona była milionami, miliardami białych punkcików, świecących i skrzących się jak deszcz w słońcu... Zwykle nazwane gwiazdami.
- Wow... - zdołałam wydusić. Spojrzał na mnie lekko się uśmiechając i wskazując na leżaki stojące zaraz przed nami. Usiadłam na jednym z nich i znów spojrzałam w górę. I znów zaparło mi dech w piersiach. Zobaczyłam ruszające się światełko. Zaśmiałam się i zaczęłam śpiewać.

Can we pretend that airplanes in the night sky
 are like shooting stars?
I could really use a wish right now,
 a wish right now,
 a wish right now...
 Can we pretend that airplanes in the night 
are like shooting stars?
I could really use a wish right now,
 a wish right now,
 a wish right now...

Znów się zaśmiałam.
- Masz niesamowity głos. - powiedział do mnie Niall - Teraz już wiem co czują jurorzy X-Factora jak słuchają niektórych występów. - pokiwał wesoło głową.
- Wiesz Niall? To, że będziesz mnie teraz komplementował, nie znaczy, że szybciej mnie zdobędziesz. - spojrzałam na niego rozbawiona.
- Skąd wiesz? - odpowiedział cicho.
- Kiedy ktoś patrzy się na kogoś bez przerwy, dosłownie nie odrywa od niego wzroku, jest dla niego strasznie czuły, opiekuńczy... Jak myślisz, co to może oznaczać? - uniosłam brew.
- Że Cię lubi, i chce zostać Twoim przyjacielem? - zadał pytanie.
- Niall, proszę Cię, nie rób ze mnie idiotki. - odwróciłam głowę do góry.
- Wcale nie robię. - oburzył się. 
- Dobrze, zostaniemy przyjaciółmi. - nadal wpatrywałam się w niebo, tylko na chwilkę zerkając na Blondyna. Zauważyłam jak zrobił lekko zawiedzioną minę. Przesiedzieliśmy w ciszy co jakiś czas się uśmiechając do siebie i pokazując sobie lecące samoloty. Opowiadaliśmy sobie jakieś suchary, z których śmialiśmy się jak głupi. W pewnej chwili usłyszałam skrzypienie drzwiczek na taras. Odruchowo spojrzałam do tyłu. Stał tam jakiś cień.
- Ej Niall? - zapytałam drżącym głosem odwracając głowę w jego stronę.
- Hmmm? - odpowiedział nie odrywając wzroku od nieba. Odwróciłam głowę jeszcze raz. Pusto.
- Nie już nic. - odetchnęłam i skupiłam całą moją uwagę na szukaniu spadających gwiazd. 
- VAS HAPPENIN'?! - wydarł się '' cień ''. Podskoczyłam na leżaku, tak mocno, że sturlałam się na ziemię.
- Kurwa idioto ! Zawału przez Ciebie dostanę ! - wydarłam się na Zayna jednocześnie podnosząc się za jego wyciągnięta rękę - Poczuj ! - złapałam za jego łapsko i przyłożyłam do mojej piersi w miejscu, gdzie pod żebrem znajduje się serce. Lekko się zaczerwienił.
- Przepraszam, nie sądziłem, że aż tak boisz się po horrorach. - przeprosił.
- Ja nawet jak nie oglądałam żadnego horroru to się boję czegoś takiego. - wytłumaczyłam siadając na leżaku - A propos Panie Doskonały. Co tu robisz? - spytałam.
- Mieszkam? - odpowiedział pytaniem.
- A tak na poważnie? - uniosłam brew do góry.
- Przyszedłem zapalić i posiedzieć tu z wami. Niall westchnął, a mi coś się przypomniało.
- Zayn? - skierowałam się do Mulata.
- Mmmmm? - mruknął pytająco patrząc się w dół.
- Co to znaczy jeśli ktoś patrzy się na kogoś bez przerwy, dosłownie nie odrywa od niego wzroku, jest dla niego strasznie czuły, opiekuńczy? - zadałam pytanie to samo co Niallowi.
- Że się w niej, lub nim zakochał. - wytłumaczył - A czemu pytasz? - popatrzył na mnie.
- Bo Ty dość często to robisz. - stwierdziłam.

* lé perspektywa Zayna *

Czyżby już wiedziała? A może Niall jej powiedział? A może sama się domyśliła? Nie będę ukrywał.
- Jasne, że często to robię. - przytaknąłem.
- To miło, że się komuś podobam. - zaśmiała się troszkę zawstydzona. Usiadłem koło niej na leżaku. 
- Która jest? - zapytała.
- Druga nad ranem. - odpowiedział jej Blondyn, chowając iPhone' a do kieszeni.
- I żadnej spadającej gwiazdy. - westchnęła. 
- Jeszcze dziś jakąś zobaczymy, obiecuję Ci. - odpowiedziałem kładąc się na plecach i podziwiając widok na górze. Znów się zaśmiała.
- Podejrzanie dużo się dziś śmiejesz. - stwierdziłem.
- Bo mam dobry humor. - odpowiedziała zakładając ręce za głowę.
Już nic jej nie odpowiedziałem, bo po chwili wystawiła ręce w ten sposób, jakby zachęcała nas, żebyśmy za nie złapali. Zrobiliśmy to i w tym właśnie momencie nad nami przeleciało kilka gwiazd. 
'' Żeby Nike była moja ''.

* lé perspektywa Nialla *

'' Proszę, niech Nike się we mnie zakocha. Niech odwzajemni moje uczucie ''.

* lé perspektywa Nike *

'' Mamo, wróć ".

***********************************************************************************

BORING ! Jedno stwierdzenie na ten rozdział. 
Hope You Likeee It ! 
To zakończenie dopiero drugiego dnia znajomości z Chłopakami ! 
Tak dla rozeznania w czasie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz