Rozmawialiśmy z Niallem o wszystkim, a szczególnie dużo o jedzeniu. Znaleźliśmy sobie taką wspólną pasję. Zmierzaliśmy w stronę centrum, żeby zajść do budki zwanej ' Veronica's Waffles '. Uwielbiam gofry z tego miejsca ! A co do tego blondyna... Zdążyłam go jako tako polubić. No, nie na tyle, żeby nie być wredną, ale polubić. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Co się tak cieszysz? - zapytał.
- Co? A nie, nic. Zamyśliłam się. -wyjaśniłam - O ! Już jesteśmy ! - zawołałam. Dziewczyny sądzą, że jestem bardzo dziecinna. Gorzej niż Ernie. Nie obrażają mnie tym, bo lubię jak się mnie porównuje do takiego wielkiego dzieciaczka.
- Ej... A kto zapłaci za gofry? - zapytałam podejrzliwie.
- Gdybym nie wziął kasy, nie pytałbym. - odpowiedział i zrobił szalkę* w powietrzu. Wybuchłam śmiechem.
- No, co? - spytał zdezorientowany. Powtórzyłam po nim gest ' szalki ' i zatkałam usta, żeby znowu nie zacząć się chichrać jak opętaniec.
- Tobie, to chyba trzeba egzorcysty. - podsumował z uśmiechem.
- Jak dostanę się do nieba, to tylko po znajomości. - wzruszyłam ramionami. Zaśmialiśmy się oboje i wkroczyliśmy do centrum. Już byliśmy niedaleko budki z goframi, kiedy Nialla napadły jakieś fanki wykrzykujące jego imię i robiące mu zdjęcia. Obłęd. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem i odszedł kawałek. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, bo blondynowi chyba dość długo zajmie zaspokojenie takiego tłumu fanek. Siadłam na ławce i włączyłam piosenki z mojego iPhone' a. Wsłuchując się w słowa piosenki Draw Yours Swords Angusa i Julii Stone poczułam się zazdrosna o Nialla. Całował te dziewczyny w policzki, przytulał je... Ugh. Pomyślałam, że pójdę już sama kupić zwierzaka, a gofry zostawię na później. Łaski bez. Skierowałam się do windy, bo oczywiście ten handlowiec musiał mieć pięć pięter, żeby wszystkie te sklepy musiały się gdzieś pomieścić. Weszłam do pomieszczenia i kliknęłam numerek 3. Równie dobrze mogłam wjechać tam schodami ruchomymi, ale w windzie jest muzyczka i klima i w ogóle... Rozumiecie? Wysiadłam niechętnie, bo przeważnie lubię jeździć windami. Kiedyś, jak byłam młodsza, to przebierałam się w strój kelnerski mojej starszej siostry Michelle i stałam w windzie zapraszając ludzi.
' Zapraszamy do naszej windy, proszę się rozluźnić i zrelaksować. Które piętro? '
Zawsze tak pytałam, a miny ludzi na mój widok... Bezcenne ! Że tak ujmę ' kochałam tę robotę '. Wyszłam z windy i skierowałam się wprost przed siebie. Ładnie tu urządzono - na kazdym piętrze wzdłuż korytarza ciągnęły się rzędy palemek w donicach, pod sufitem wisiały ogromne kolorowe lampy, a podłoga była z białego kamienia. Miło można było tu spędzić czas. Mnóstwo budek z lodami, naleśnikami, goframi i najlepsze - Shake' ami ! No dobra... Koniec. Zaszłam do wielkiego pomieszczenia wypełnionego najróżniejszymi odgłosami. Było słychać trzepot skrzydeł, bulgot wody, śmiechy dzieci i szczekanie piesków. To właśnie tam się najpierw skierowałam. Przeglądałam rasowe pieski jak i zwykłe kundelki z podwórka... Tylko nie mogłam się zdecydować. Przeszłam na drugą stronę ściany i z pierwszej klatki spoglądał na mnie biały piesek.
- Nikt go nie chciał wziąć. - wytłumaczył sprzedawca. Aż się wystraszyłam, bo był tak blisko mnie.
- Czemu? - zapytałam zdziwiona.
- Bo jest ślepy na jedno oko. - powiedział.
- To aż takie złe? Przecież każdy zasługuje na miłość ! - oburzyłam się - Co z tego, że jest ślepy ! Nawet jakby był głuchy, całkowicie ślepy, albo nawet nie miał łap, to bym go wzięła ! - wyciągnęłam plik banknotów - Ile?
-140$. - zażądał sprzedawca. Podałam mu dokładnie odliczone 140$ i poszłam zwiedzać dalej.
- Nie bierze go panienka? - spytał zdziwiony.
- Szukam jeszcze smyczy, karmy, obroży, zabawek i misek... No i jeszcze jakiegoś akwarium i rzeczy do przygotowania terrarium tropikalnego. - zaczęłam wymieniać na palcach.
- A po co Ci terrarium? Gada kupujesz? - spytał z sarkazmem.
- Trafił pan w dziesiątkę. - wyszczerzyłam kły.
Po udanych zakupach prowadziłam pieska na smyczy, w niebieskiej obroży, niosąc w rękach zabawkę i miski w torebce. Węża i akwarium zamówiłam na miejsce, samochodem. Zjechałam sobie windą na dół. Wróciłam na poprzednie miejsce... Ale nigdzie nie było Nialla i fanek ! Boże jaka ja jestem głupia. Nie wzięłam nawet jego numeru. Siadłam zrezygnowana na ławce i głaskałam Flossy po grzbiecie. Ja to zawsze mam szczęście.
- Ej Nike ! Przyniosłem gofry ! Nie wiedziałem jakie lubisz, więc wziąłem z bitą śmietaną, polewą toffi, truskawkową, jagodową, waniliową i mango, z jagodami i kawałkami brzoskwini, z płatkami czekoladowymi i kolorowa posypką.- wytłumaczył radośnie Niall.
- Moje ulubione ! - krzyknęłam uradowana i złapałam sobie jednego z gofrów - A i daj mi swój numer.
- Ale po co? - posłał mi jedno z uwodzicielskich spojrzeń, za którymi przepadałam.
- Bo myślałam, ze mnie nie lubis i nie miałam jak do Ceyye zasyonis. - wytłumaczyłam po części jak dziecko, wgryzając się w mojego gofra.
- Co? - zrobił dziwną minę - O jaki słodziak ! - rzucił się na Flossy.
- Jest suczką, ma na imię Flossy i jest ślepa na jedno oko. - powiedziałam dumnie.
- Właśnie odkryłem w Tobie dobrą stronę. - odparł Niall nie patrząc nawet w moją stronę.
- Spoczko...? - odpowiedziałam prawie pytaniem.
- Ciii... - przyłożył mi palec do ust - Pójdziesz dziś ze mną na spacer? Tak około 22? - spytał lekko zakłopotany, jakby się bał, że mu odmówię.
- Jak można odmówić takiemu żarłokowi. - zaśmiałam się i poczochrałam mu włosy - Uśmiechnij się, zrobię nam foto. - wyciągnęłam iPhone' a z kieszeni i włączyłam aparat - Cziiiiiz ! - cyk. I zdjęcie jest. Wyglądało bardzo zabawnie. Siedziałam z włożonym do buzi gofrem, który zwisał z moich ubrudzonych bitą śmietaną ust, bo jedną ręką robiłam zdjęcie, a drugą pokazywałam kciuk do góry. Pomiędzy nami siedziała Flossy. Z boku siedział Niall, który również miał usta w bitej śmietanie i posypce, tylko on miał dwa kciuki do góry. Dodałam na TT wpis :
' Chillin with my boy Niall Horan. haha x '
- Osz Ty ! - oburzył się blondyn.
- Oko za oko. - wystawiłam do niego język - A tak w ogóle, to po co idziemy na spacer o tak późnej porze?
- Na deszcz gwiazd. The Rain Of The Stars, Mała. - wskazał rękami na niebo.
- Tylko nie mała. - uderzyłam go mocno w ramię - Jak już to Niziutka. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek moim ' słodkim ' pocałunkiem.
- A to za to, że mnie zostawiłeś. - pokazałam mu jęzor.
- Powinienem częściej się przed Tobą chować. - oddał mi całusa i wyszliśmy z centrum.****************************************************************************************
Szalka - część wagi, na której kładzie się produkt. Jak są takie stare to tam są dwie szalki, i się przeważają. Wiecie o co chodzi.
Zostaw komentarz !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz