- Nie czuję się zbyt dobrze. - jęknęła Ernie, kiedy zebraliśmy się przed domkami na naradę ' Kto z kim mieszka '.
- No i dobrze. Zdychaj. - skomentowałam opierając się o drzewo, nadal w złym humorze.
- Nike. - Cas spojrzała na mnie czule - Nie denerwuj się już.
- Pierdol się. Będę zła, kiedy będzie mi się to podobało. - warknęłam.
- Grzeczniej. - poprosiła.
- Grzeczniej. - zmałpowałam - Wal się.
Nie odpowiedziała tylko westchnęła. Podeszła do Ernie i objęła ją ramieniem.
- Ustaliliśmy, że ja będę w domku z Liamem, Louis z Damaris, a Layla z Harrym. Zostaje kwestia Nike i Ernie. Ale sądzę, że Niall powinien być z Ernie, bo jest troskliwszy. - uśmiechnęła się do blondyna - Więc w ostatnim domku, koło jeziora będą mieszkać Zayn z Nike. No już zmykać do swoich domków. - pomogła wstać Ernie i oddała ją Niallowi - Pamiętajcie o ognisku dzisiaj ! - krzyknęła zanim zatrzasnęła za sobą i Li drzwi.
- Będziemy razem w domku. - Zayn zaśmiał się wesoło.
- Nie wkurwiaj mnie. I tak mam już spaprany humor. - warknęłam kierując się do domku.
- Co Cię tak zdenerwowało? - zapytał zdejmując buty w progu.
- Na chuj się pytasz? - uniosłam wymownie brwi rzucając bluzę na podłogę.
- Bo się martwię. - wzruszył ramionami i zrobił jedną ze swoich rozbrajających min.
- Ktoś ma spieprzony humor i od razu wszyscy się martwią. Jak miło. - odpowiedziałam ironicznie.
- Oj no weź. - podszedł szybko, przytulił mnie i pocałował w czubek głowy. Westchnęłam cicho.
- Idę się przebrać. - zakomunikowałam i zaczęłam wciągać wielką walizkę po schodach.
- Daj, pomogę Ci. - Zayn wziął bagaż na ręce i zaniósł go do ' mojego pokoju '.
- Dzięki. - mruknęłam.
- To znaczy, że już się nie gniewasz? - zapytał z szerokim uśmiechem.
- Tego nie powiedziałam. - westchnęłam wypychając go na siłę z pokoju.
- Do zobaczenia później ! - krzyknął - Idę do reszty !
- Spoko. - powiedziałam to raczej do siebie - Zobaczmy co oni tu spakowali.
Otworzyłam ostrożnie walizkę i zaczęłam przeglądać wszystkie ubrania. Hmmm... Starczyłoby na trzy tygodnie pobytu. Jak oni tu to wszystko wcisnęli? Nie biorąc ubrań weszłam do łazienki. Wielkie lustro zaraz nad szeroką umywalką, wanna narożna, prysznic, a wszystko na brązowo. I oczywiście z drewna. Napuściłam sobie pełną wannę wody i powoli do niej weszłam. Nalałam jabłkowego płynu do kąpieli i zamknęłam oczy.
Drzwi otworzyły się z trzaskiem. Zayn stanął jak wryty przekraczając próg.
- Zero prywatności. Zero. - westchnęłam zgarniając pianę, której było już niewiele.
- Nie wiedziałem. Kiedy skończysz? - zapytał lekko zakłopotany.
- Jak przyniesiesz mi ubrania i ręcznik. - znów westchnęłam.
Wyszedł z łazienki i po chwili wrócił z ręcznikami i kłębkiem rzeczy. Położył je przed wanną i opuścił pomieszczenie zamykając dokładnie drzwi.
- Zero. - powtórzyłam znowu. Wytarłam się dokładnie, ubrałam i wpuściłam chłopaka do łazienki. Zbiegłam po schodach na dół w celu wygrzebania moich leków z walizki Zayna. Stała koło kanapy, więc szybko ją otworzyłam i zaczęłam przegrzebywać złożone ubrania. To, że już nie będą złożone, to nie moja wina, od razu mówię żeby nie było.
- Koszulki, spodnie, bluzy, szorty... - mruczałam do siebie wygrzebując coraz to fajniejsze i ciekawsze znaleziska - Oooooo. - uśmiechnęłam się wyjmując niebieskie bokserki. Stanęłam przed lusterkiem i przyłożyłam je do bioder. Obróciłam się dookoła i stwierdziłam, że fajnie bym w nich wyglądała. Założyłam je na głowę i wróciłam do szukania kolejnych. Udało mi się znaleźć jeszcze dwie pary czarnych, dwie pary białych i jedne białe w niebieskie misie. Oglądnęłam się w lustrze we wszystkich i postanowiłam, że dziś ukradnę Zaynowi te w miśki i będę w nich spała.
- Nie przeszkadzam Ci? - zapytał głośno Mulat stając w progu i się śmiejąc. Odruchowo schowałam wszystkie bokserki za plecami i uśmiechnęłam się szczerząc chyba wszystkie z moich zębów. Nadal się śmiał, a najgorsze było to, że nie wiedziałam z czego. Odwróciłam się do lusterka i strasznie zaczerwieniłam. Ściągnęłam szybko z głowy niebieskie gacie i rzuciłam na sofę.
- O jeju ! Skąd tu się wzięły te bokserki? Jakie fajne ! - rżnęłam głupa.
- Jesteś zabawna. - Zayn odebrał mi swoją własność i z bocznej kieszeni wyciągnął leki.
- A Ty adoptowany. - zripostowałam zabierając mu medykanty i skierowałam się do kuchni. Kilka syropów, tabletki na kaszel i inne na zatoki wielkości pestki śliwki. Te były najgorsze. Smakowały jak... Nie wiem jak to określić. Tektura to za słabe określenie.
- To jest paskudne. - jęknęłam do Chłopaka, który próbował mi na siłę wepchnąć do ust wielką tabletkę.
- Ale musisz to brać, jeżeli chcesz wyzdrowieć ! - próbował mnie przekonać po dobroci.
- Nie wezmę tego świństwa ! - krzyknęłam i zasłoniłam usta rękoma
- Jak nie po dobroci, to po złości. - wzruszył ramionami i zdjął mnie z krzesełka - A teraz? - zapytał przewieszając mnie przez ramię w taki sposób, że miałam głowę naprzeciwko jego tyłka.
- Mmhhm mhmmm. - odpowiedziałam nadal nie odtykając ust. Miało to oznaczać ' Możesz pomarzyć '.
- Zobaczysz konsekwencje. Będziesz leżeć w szpitalu jak nie łykniesz tej tabletki. - powiedział z tryumfem w głosie. Szybko zabrałam ręce z ust i powiedziałam :
- To jest szantaż. Emocjonalny, ale szantaż.
Postawił mnie na ziemi, podał mi tabletkę i zimne piwo.
- Chcesz mnie zabić? - westchnęłam odstawiając butelkę i nalewając wody do szklanki. Łyknęłam tabletkę czekając na efekty.
* lé czas ogniska *
Zebraliśmy się wszyscy koło jeziora. Poustawiane było tam dziesięć pniaczków, na których pewnie mieliśmy siedzieć. Koło drewna na opał stała mała lodówka, w której było piwo i inne napoje takie jak wódka, whiskey i tym podobne. Liam razem z Casie zaczęli ustawiać drewno, Harry i Layla poszli po jeszcze więcej gałązek i patyków, Zayn i Ernie gawędzili siedząc na molo, a ja i Niall staliśmy jak dwa kołki.
- Idziemy się przejść? - zaproponował z uśmiechem blondyn.
- Skoro nalegasz. - zaśmiałam się i wypięłam biodra do przodu. Ruszyliśmy w stronę lasu, a dokładniej ścieżki, która się tam zaczynała. Szliśmy tak sobie razem gawędząc o głupich rzeczach.
- A wiesz co? Dziś przegrzebywałam bokserki Zayna. I mnie na tym przyłapał. - zaśmiałam się wesoło, a Chłopak mi zawtórował - Pożycz mi kiedyś swoich bokserek. Albo nie. Sama je pożyczę. - zaśmiałam się ponownie.
- Nie ma, nie dostaniesz. - odpowiedział odwracając głowę i zakładając ręce na klatkę piersiową.
- Co? Czemu? - zrobiłam minę zbitego psiaka i wystawiłam dolną wargę.
- Wyglądasz przesłodko. - zaśmiał się Niall.
- Nie komplementuj mnie tak, bo się zarumienię. - machnęłam ręką w jego kierunku. Szliśmy tak nawzajem się komplementując i gadając o tym czemu nie może być tak, że jak się pstryknie i pomyśli o jakimś daniu, to ono się przed tobą pojawia. Doszliśmy do niewielkiego drewnianego domku. Szklane okna, drzwi wypadające z zawiasów.
- Czuję się jak w kiepskim horrorze. - jęknął Niall.
- Nie wymiękaj gnoju ! Idziemy tam. - pociągnęłam go mocno za rękę. Ale mnie ciekawiło co tam jest ! Ale jednocześnie bałam się co tam jest. Weszliśmy przez okropnie skrzypiące drzwi. Był tam włącznik, który jak to my, próbowaliśmy rozpaczliwie uruchomić.
Cpyk-cpyk.
I nadal nic. Pozostał nam zmysł dotyku.
- To do roboty. - westchnęliśmy jednocześnie, zaśmialiśmy się i zaczęliśmy dotykać wszystkiego. Było tam łóżko z dziwnej skóry, parę obrazów, dywan, oczywiście też ze skóry i kupka jakiegoś proszku.
- Niall daj mi swojego iPhone' a. - poprosiłam szeptem.
- Dlaczego szepczemy? I czemu akurat mojego? - odszeptał oburzony.
- Bo ja swojego nie wzięłam. - wytłumaczyłam już na głos wywracając oczami. Podał mi telefon, żebym mogła sobie poświecić.
- Łeeeeee ! - odskoczyłam z piskiem wycierając ręce w czerwoną koszulkę Nialla. To nie był żaden proszek, tylko zdechłe robaki.
- Fuj, fuj, fuj, fuj, fuj, fuj, fuj... Fuj, fuj ! - powtarzałam ciągle nadal wycierając się o Nialla, o ściany, o podłogę, o łóżko, o dywan - Fuuuuj !
Niall jedynie stał przy drzwiach i śmiał się jak opętany.
- Tobie trzeba egzorcysty ! - krzyknęłam, kiedy stwierdziłam, że moje ręce są już wystarczająco wytarte. Przez okna ktoś poświecił latarką. Ktoś kto się śmiał. I ktoś, kogo znałam.
- Wy tępe dzidy ! - wydarłam się na Laylę i Harry' ego wybiegając, jednocześnie wyrywając drzwi z zawiasów. Zaczęli uciekać nadal głośno się śmiejąc. Pobiegłam za nimi również zaczynając się śmiać, bo wyobraziłam sobie jak dziwnie i zabawnie musiało to wyglądać. Znów się zdenerwowałam, bo to pewnie oni pozbierali tam te robaki. Ba ! Byłam wściekłą.
Wbiegłam na polanę, gdzie już paliło się ognisko. Rozejrzałam się szybko po wszystkich zebranych, a dokładniej byli tam Liam, Casie, Zayn i Ernie.
- GDZIE! ONI! SĄ! - krzyknęłam zła. Wszyscy pokazali na jezioro. Impulsywnie zerwałam z siebie ubrania i z rozpędu wskoczyłam do wody z rozbiegu. Otworzyłam oczy. Jaka ta woda była przejrzysta ! Wróćmy do tematu głównego.Patrzyli się prosto na mnie spod mola. Pokazałam tak zwane ' zabiję Cię '. Popłynęłam w ich stronę, więc w popłochu wypłynęli na powierzchnię, a ja za nimi.
- Jeszcze was dopadnę gnojki ! - zdzierałam sobie gardło - Dopadnę was wy tępe chuje !
- Nike, szlifuj język. - zaśmiał się Niall. Przywaliłam mu z pięści w ramię.
- Powinna boleć? - zapytał poruszając brwaimi.
- Nie wiem. - wzruszyłam ramionami. Staliśmy przez chwilkę w ciszy.
- Ał ! - złapał się za brzuch. Wybuchłam śmiechem.
- Uderzyłam Cię w ramię idioto. - walnęłam go w brzuch - Teraz w brzuch.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę przy ognisku pijąc dużo, oprócz Liama i Casie.
W pewnym momencie wszyscy upici i dwójka trzeźwych poszli do domków pod pretekstem bolących brzuchów. Zostałam sama z Niallem
***********************************************************************************
TAK BARDZO WAS PRZEPRASZAM ! OBIECYWAŁAM DŁUGI !
WYSZEDŁ KRÓTKI I BEZNADZIEJNY !
PRZEPRASZAM ! NAUCZĘ SIĘ NA PRZYSZŁOŚĆ NIE OBIECYWAĆ !
NIE MIAŁAM ANI CZASU, ANI WENY. KOLEJNY DODAM MOŻE W PIĄTEK !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz